JAROMIR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt


ARTYKULY
 

Nohavica niespotykany i popularny
MF DNES 15.03.2003


Sprzedaje płyty w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. Po cichu, bez reklamy, z dala od wielkich show. Pieśniarz JAROMÍR NOHAVICA, wcale nie musi się podlizywać firmom wydawniczym.

Po wszystkich upadkach i salwach sławy Jaromír Nohavica prowadzi swoją łódź spokojnie, równo. Ostrawianin, który nie opuszcza rodzinnego morawskiego Śląska, sprzedaje tysiące płyt, a bilety na jego koncerty rozchodzą się w mgnieniu oka. Ale nawet przy tak wymagającej karierze potrafi prowadzić prywatne życie. Tata Jaromíra chciał, by syn został skrzypkiem, ale nic z tego nie wyszło. Jako były dziennikarz próbował więc skierować syna ku słowu pisanemu. Dziewięcioletni Jaromír dostał maszynę do pisania. Miał też dostęp do redakcji czasopism. Ostatecznie jednak w domu wyperswadowano mu dziennikarstwo. Tradycję wspólnego muzykowania w rodzinnym kręgu, gdzie rodziła się późniejsza kariera Nohavicy jako showmana, uosabia stary akordeon heligonka. Jako pierwszy grał na nim dziadek Nohavicy, potem ojciec, a teraz Jaromír zabiera ją na koncerty. „Pewnego dnia przekażę ją dalej”, mówi. Kiedy przed dwudziestu jeden laty stanął na scenie ostrawskiego festiwalu Folkový kolotoč (Karuzela Folkowa), w ręku trzymał gitarę. I właśnie w ten sposób – jako śpiewaka folkowego – publiczność zapamiętała Jaromíra Nohavicę. A jego talent natychmiast rozbłysnął.


Zhutynascenę

Mógł zostać inżynierem. Wyższą Szkołę Górniczą chciał zamienić na pedagogiczną, by być bliżej swojej żony Martiny. Nie przyjęli go jednak, a to podobno z powodu „nieodpowiedniego” kadrowego profilu ojca, wyrzuconego z radia w latach siedemdziesiątych. Podjął więc pracę w fabryce. W dziale ekspedycji przedsiębiorstwa VŽKG wrzucał na wagony żelazne ostrza do pługa. Nie podobało mu się. Zawsze lubił czytać, może więc z tego powodu rozpoczął zaoczne studia w średniej szkole bibliotekarskiej i został bibliotekarzem.
Obowiązkowe wówczas dwa lata wojska w większości „odbębnił” w Uherskim Hradišti. Na festiwalu w Martinie reprezentował swój oddział wojskowy śpiewając piosenkę Letěl jsi se sokoly (Leciałeś z sokołami). Dzięki niej otrzymał przepustkę do domu. Teksty piosenek dla grupy Majestic, Marii Rottrovej i innych ostrawskich wykonawców początkowo pisał tylko dla przyjemności. Później przyjemność przerodziła się w pracę. Gdy napisał czeski tekst Lásko, voníš deštěm (Kochanie, pachniesz deszczem) do melodyjnej piosenki zespołu Black Sabbath, stał się współtwórcą jednego z największych przebojów Marii Rottrovej. Dzięki kolejnym zamówieniom na teksty Jaromír Nohavica zyskiwał coraz większą wprawę, słowa przychodziły mu do głowy wraz z melodią. Chciał sam stanąć na scenie, a ówczesne festiwale folkowe dały mu niepowtarzalną szansę.
Jako trzydziestolatek wszedł na solową drogę pieśniarską. Był w wieku, w którym szereg gwiazd gaśnie. On natomiast szybko wzniósł się na folkowe niebo i osiadł tam obok Karela Kryla, Vladimíra Merty czy Jaroslava Hutki. Po raz pierwszy usłyszałem go na początku lat osiemdziesiątych będąc w wojsku w Bohuminie. W sali, która pełniła równocześnie rolę kina, Nohavica zaśpiewał Když mě brali za vojáka (Kiedy brali mnie do wojska), a stare wojskowe wygi z trudem powstrzymywały łzy. Już wtedy miał dar czarowania. Wypełniał przestrzeń iskierkami emocji: melancholią, tęsknotą, żywością i zabawą. Do dziś Nohavica potrafi w człowieku rozedrgać wewnętrzne struny wrażliwości. Chyba każdy z nas do końca życia będzie pamiętał czas i miejsce, w którym po raz pierwszy usłyszał jasnowłosego barda z Czeskiego Cieszyna, śpiewającego „o lásce, o zradě, o světě... o smrti, se kterou smířit nejde se” (o miłości, o zdradzie, o świecie... o śmierci, z którą nie można pogodzić się).
Nohavica podziwiał rosyjskich śpiewających poetów Bułata Okudżawę i Włodzimierza Wysockiego. Tłumaczył i grał ich pieśni. Lubił szansony, ale słuchał też jazzmana Chicka Corei. Losy postaci z cieszyńskiego dworca interesowały go na równi z wielkimi ikonami historii. Nie chciał być uważany jedynie za wykonawcę protestsongów, chociaż komponował je i grał. Ściągnął w ten sposób na siebie gniew ówczesnej władzy i otrzymał zakaz występów. Wystarczyło zanucić: „Dejte mi do ruky mávátko a řekněte, jak volat sláva.” (Dajcie mi do ręki chorągiewkę i powiedzcie, jak wołać sława). Z festiwalu Porta, który był największym spotkaniem piosenkarzy country i folk, Nohavica musiał wcześniej wracać do domu, i to prawie jako antypaństwowy element. Pod koniec lat osiemdziesiątych powrócił jako zwycięzca. Wraz z reżimem totalitarnym padła cenzura, a pieśniarze przestali zastępować komentatorów politycznych.



Skromna gwiazda

Koniec roku 1989 dla Jaromíra Nohavicy oznaczał wyzwolenie, podobnie jak dla każdego normalnego człowieka. Lubianemu pieśniarzowi udało się poza tym uwolnić od roli bojownika, która nie odpowiadała jego wyobrażeniom jako szansonisty. „Czasem jestem bohaterem, ale czasem też dezerterem”, pisał Nohavica stosując romantyczną hiperbolę. Ciągle jednak musiał prowadzić wiele wojen, przede wszystkim sam ze sobą.
Zostawiał po sobie baterie pustych butelek i zakłopotanie publiczności, która nieraz przyłapała swojego bohatera bez formy. W znanej scenie nowego filmu Rok ďábla (Rok diabła), nagrodzonego Czeskimi Lwami, bój z demonem alkoholu zamienia się w żart. Nohavica wykłada tam swoją teorię alkoholowego kopca (NTAK). Najważniejsze jednak, że Nohavica wygrał z alkoholizmem, zanim stracił swój pieśniarski polot. Kiedy świętuje urodziny, rozdaje przyjaciołom butelki whisky, a sam pije kawę lub mineralną i wcale się przy zabawie nie nudzi. „Nie pić to ciężka sprawa, nie muszę do tego nic dodawać”, mówił uzdrowiony Nohavica. W latach dziewięćdziesiątych wydał świetne płyty Mikymauzoleum (Mikimauzoleum) i Divné století (Dziwne stulecie). Wiosną tego roku możemy się spodziewać jego kolejnego albumu.
W ciągu dwudziestu lat koncertów Nohavica kilka razy przejechał całe Czechy, Słowację, część Polski. Ma szeroką publiczność. Z jednej strony wydaje się niespotykany, z drugiej jest dostępny na płytach lub w czasie występów. „Ci, którzy znają piosenki Nohavicy, po prostu chcą go mieć, chcą razem z nim mieszkać, latem i zimą. Nie jest na sprzedaż, jest ich”, zauważa dziennikarz František Horáček. Pieśniarz, który sprzedaje płyty w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy niemal po cichu, bez wielkiej reklamy, nie musi prosić żadnej firmy fonograficznej. Na odwrót, to właśnie wydawcy starają się go pozyskać do swoich stajni. Jaromír Nohavica nie utracił mocy jak zapomniani bracia Nedvěd, którzy stracili dużo energii bezskutecznie starając się być „docenionymi” i „uznawanymi” przez wszystkich.
Nohavica trzyma się na uboczu wielkich akcji towarzyskich, telewizyjnych show czy programów dyskusyjnych, chociaż na wiele spraw ma swoje własne jasne poglądy. Obawia się zniekształcenia swoich słów, agresywnej demagogii. Nie chciał nagrać na płycie nowej piosenki Pane prezidente (Panie prezydencie), w której śpiewa o bezradności ludzi w obliczu bezrobocia i oszustw. Śpiewa ją tylko na koncertach. Nohavica jest oczytanym intelektualistą, wielbicielem literatury rosyjskiej i poezji oraz mistrzem szybkich słownych łamigłówek. W 1997r. został mistrzem republiki w grze w scrabble, polegającej na ułożeniu jak największej liczby wyrazów z wylosowanych liter.
W rozmowach z dziennikarzami nie odkrywa ze swego wnętrza więcej, niż sam chce. Poprzez ograniczoną komunikację z mediami chroni prywatność swojej rodziny i w ciszy przygotowuje kolejne projekty. Jest skromną gwiazdą, która nie wpycha się ludziom na niebo, ale błyszczy po prostu między nimi.
7 czerwca Jaromír Nohavica będzie świętował pięćdziesiątą rocznicę urodzin.



„Niepić to trudna sprawa, chyba nic tu nie muszędodawać”

Znany pieśniarz Jaromír Nohavica po trzydziestce szybko wzniósł się na folkowe niebo obok Karela Kryla, Vladimíra Merty czy Jaroslava Hutki. W czerwcu będzie świętował pięćdziesiąte urodziny.

JAROMÍR NOHAVICA
Urodzony 7 czerwca 1953r. w Ostrawie. Komponuje piosenki, śpiewa, gra na gitarze i akordeonie heligonce. Po maturze (1971) studiował w Wyższej Szkole Górniczej. Studia te przerwał. Pracował w Vitkovickiej Hucie Żelaza i jako bibliotekarz. Zaocznie skończył Średnią Szkołę Bibliotekarską w Brnie (1978-81). Początkowo publikował wiersze, zagadki i krzyżówki. Pisał piosenki dla grupy Majestic, Marii Rottrovej i innych ostrawskich śpiewaków solowych. Od 1982r. występuje publicznie. Pierwszy album Darmoděj (Darmodziej) wydał w roku 1988, po nim nastąpiły płyty: V tom roce pitomém (W tym durnym roku), Osmá barva duhy (Ósmy kolor teczy), Mikymauzoleum (Mikimauzoleum), Tři čuníci (Trzy świnki), Divné století (Dziwne stulecie) i Moje smutné srdce (Moje smutne serce). Nohavica współpracował z towarzyszącą Kapelą i grupą Čechomor. Na jego piosenkach oparta jest ścieżka dźwiękowa do filmu Rok ďábla (Rok diabła) (2002), w którym pieśniarz gra samego siebie.
Nohavica mieszka z żoną Martiną, mają syna Jakuba i córkę Lenkę.

 



Vladimír Vlasák
Źródło: MLADÁ FRONTA DNES


biografia
v
ideo TV
v
ideo archiwum

jarek i polska
artykuły
r
ecenzje CD

recenzje koncertów

wywiady

dyskusje on-line