JAROMIR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt


ARTYKULY
 

Nohavica a sprawa polska - pisze Jacek Borowski
"Piosenka", nr 3-4, grudzień 2006
 


Jaromir Nohavica funkcjonuje w świecie polskiej piosenki na bardzo specyficznych zasadach. Będąc nominalnie bardem czeskim, zyskał w Polsce status wyjątkowy, nieporównywalny z innymi zagranicznymi wykonawcami. Po części bierze się to z faktu absencji w dzisiejszej polskiej piosence barda z prawdziwego zdarzenia; Nohavica tej luki całkowicie nie wypełnia, ale w jakimś małym procencie na pewno.
Czemu to przypisać?
Fundamentalne znaczenie ma oczywiście fakt, że Nohavica, urodzony w Ostrawie, a przez wiele lat mieszkający w Czeskim Cieszynie, bardzo dobrze mówi po polsku (zwykł żartować podczas konferansjerki swoich polskich koncertów, że świadczy to wyłącznie o jego wybitnej inteligencji, gdyż nigdy nie brał żadnych formalnych lekcji języka polskiego). Zwracanie się do publiczności w jej języku w naturalny sposób skraca dystans między wykonawcą a słuchaczami. Pozwala się z wykonawcą i jego piosenkami identyfikować. Pozwala na lepsze zrozumienie śpiewanych tekstów – bo Nohavica często, może nie tyle streszcza teksty wyśpiewywanych piosenek, co je krótkimi przedmowami przybliża. Są to oczywistości, o których należy w zasadzie informować jedynie tych, którzy z twórczością Nohavicy nigdy się dotychczas nie spotkali (a myślę, że wśród Czytelników "Piosenki" osoby takie są w zdecydowanej mniejszości).
O wiele ważniejsze wydaje się wskazanie – choćby na kilku przykładach - jak Nohavica w swojej twórczości wykorzystuje język polski i elementy polskiej kultury. I to bynajmniej nie dlatego, by przypodobać się polskiemu słuchaczowi.
Przykłady znajdziemy na różnych poziomach.
Ot, choćby inkrustowanie czeskiego tekstu frazą po polsku: w słynnym utworze "Tesinska", która jest także, choć nie tylko, peanem na cześć polskiej ("odnekud ze Lvova") narzeczonej podmiotu lirycznego, Nohavica włożył dwuwiersz "kochałbym ją i pieścił, chyba lat dwieście".
Piosenka ta nieuchronnie kieruje naszą uwagę na topografię. Cieszyn, czyli polska część miasta, występuje u Nohavicy kilkakrotnie (warto przy okazji zwrócić uwagę, że miasto to spełnia funkcję podwójną: jest jednocześnie miejscem - nie tylko geograficznie - bliskim pieśniarzowi, ale jednocześnie już innym, zewnętrznym w stosunku do najbliższego świata autora i postaci występujących w jego piosenkach).
Taki właśnie Cieszyn jawi się w skocznej i żartobliwej pieśni (aż się prosi, żeby napisać dziadowskiej) pod tytułem "Vilem Fusek". Nadaremnie poszukujący tanich spodni Vilem postanawia udać się do Cieszyna, gdzie "jest fajne targowisko", gdzie "za grosz lub za złoty" kupi sobie "galoty". Wizyta na bazarze w polskim Cieszynie jest cudnej urody obrazkiem rodzajowym, czule szydzącym z polskiej rzeczywistości; na targowisku jest i "strkanica" (szarpanina) i "lidu jak mrakota" (aż ciemno od ludzkiej ciżby). Bo trzeba powiedzieć, że obraz Polski i Polaków nie jest u Nohavicy idylliczny. Jak choćby w słynnym "Jacku", gdzie Nohavica opowiada o dosyć szorstkiej przyjaźni między czeskim i polskim podwójnym bohaterem piosenki.

Inspirację Nohavicy Polską znajdziemy nie tylko w tekstach. Bardzo symptomatycznym przykładem jest inkorporowanie do ścisłego zestawu koncertowych piosenek znanej polskiej pieśni pijacko-biesiadnej "Przepijemy naszej babci domek mały".
Nohavica napisał do niej czeski tekst, wykonuje ją z powodzeniem na koncertach w Polsce, ale chyba przede wszystkim w Czechach. A podczas czeskich koncertów żartuje, że ją sobie przywłaszczył i liczy na to, że z upływem czasu będzie ona tradycyjną czeską pieśnią biesiadną. Pozostając przy koncertach: w świetle tego, co napisałem powyżej nie dziwi wcale, i jest jak najbardziej naturalnym, fakt, że podczas tournees po Polsce Nohavica śpiewa fragmenty swoim czeskich pieśni po polsku - najlepszym przykładem jest tu chyba "Az to se mnu sekne", w której pojawia się fraza: "Gdy ubiorę mój garnitur czarny i lakierki cacy, gdy skapuje wreszcie stara że to wcale nie do pracy" (w tłumaczeniu Tolka Murackiego). Ale już nie taką znowu oczywistością jest fakt, że Nohavicy zdarza się zaśpiewać ten polski refren w Czechach.
Oczywiście gest ten ma walor humorystyczny – słychać, że Czesi śmieją się wtedy bardziej, niż zwykle, bo nie należy zapominać, że dla Czechów polski jest tak samo śmieszny, jak czeski dla Polaków. Ale myliłby się głęboko ten, kto by sądził, że Nohavicy śpiewanie po polsku w Czechach jest potrzebne jedynie do lekkiego kpienia.
Otóż wcale tak nie jest.

Wzruszającym przykładem jak najpoważniejszego potraktowania polskiego tekstu jest wykonanie po polsku jednej z bardziej wzruszających pieśni Nohavicy, zatytułowanej "Hvezda" czyli "Gwiazda" (w tłumaczeniu Renaty Putzlacher). Właśnie w polskiej wersji językowej wykonał Nohavica ten utwór podczas niezwykle ważnego koncertu w rodzinnej Ostrawie, który był rejestrowany na płycie DVD. To gest bardzo piękny i stanowiący ewenement w całej historii śpiewania piosenek po polsku.
Ostatnio relacja Nohavica - Polska stała się relacją zwrotną.
Już nie tylko sam pieśniarz wykonuje w naszym kraju swoje utwory. Także polscy wykonawcy wprowadzają do swojego repertuaru jego piosenki. Chyba najbardziej spektakularnych przykładem będzie tu Wolna Grupa Bukowina, która podczas rejestracji swojego pierwszego koncertu na DVD w poznańskim klubie "Pod Pretekstem" (w listopadzie 2006) zaśpiewała aż sześć piosenek czeskiego barda. I to w dodatku po czesku, co jest bardzo pięknym ukłonem w stronę Nohavicy (na marginesie wypada zaznaczyć, że wykonanie np. uroczego "Strakapuda" nie było żadnym samogwałtem stylistycznym Bukowiny; zarówno "Strakapud", jak i kilka innych pieśni Nohavicy – w tym mój ulubiony "Stanice Jiriho z Podebrad" - są nieprawdopodobnie wręcz bukowinowe).
Przypadek Wolnej Grupy Bukowina (czy też, jak inteligentnie napisał jeden z internautów: Wolnej Grupy Nohavica) nie jest przypadkiem izolowanym. W ostatnich miesiącach piosenki czeskiego barda zaśpiewali Elżbieta Wojnowska, Antoni Muracki, Basia Stępniak-Wilk, Michało Łanuszka oraz Paweł Orkisz. Szczególnego znaczenia nabiera wykonywanie tekstów Nohavicy przez Wojnowską, znaną z tego, że do tej pory z twórców zagranicznych śpiewała głównie Szekspira i Brechta.
Niebawem ukazać się ma także płyta, na której polscy artyści (m.in. Krzysztof Daukszewicz, Stanisław Sojka, Grzegorz Turnau i Elżbieta Wojnowska), po polsku zaśpiewają piosenki Nohavicy.
Wydaje się niemal pewnym, że wzięcie na tapetę nohavicowych piosenek przez wybitnych (i często bardzo znanych) polskich artystów przyczyni się do wzrostu zainteresowania Nohavicą także wśród osób, które nie siedzą zbyt głęboko w bardowskim nurcie piosenki. Ale fakt, że polscy artyści zaczynają wykonywać piosenki Nohavicy, cieszy także z innego powodu. Jakiego?
Otóż śpiewanie Nohavicy po polsku najzwyczajniej na świecie mu się należy.
 

 

Jacek Borowski
jacek.borowski@gmail.com

Artykuł ukazał się w kwartalniku "Piosenka" (numer 3-4, grudzień 2006)


biografia
v
ideo TV
v
ideo archiwum

jarek i polska
artykuły
r
ecenzje CD

recenzje koncertów

wywiady

dyskusje on-line