JAROMIR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt


JAREK I POLSKA
 

MIGAWKI Z POLSKIEGO WAKACYJNEGO TRYPTYKU 2008


Tegoroczne wakacje dały fanom Jarka możliwość uczestnictwa w trzech niezwykłych koncertach. 19 lipca Jarek był gwiazdą na Europejskim Festiwalu Ballad w Niepołomicach. 2 sierpnia wziął udział w Nocy Bardów Czeskich w ramach V Festiwalu Piosenki Poetyckiej im. Jacka Kaczmarskiego „Nadzieja”. A 4 sierpnia dał koncert w Teatrze na Wodzie w warszawskich Łazienkach. Dzisiaj, w dziale JAREK I POLSKA możecie zobaczyć zdjęcia z koncertów, które udostępnili nam Teresa Drozda, Rafał Nowakowski i Artur Lewandowski. Przeczytacie też, jak koncerty zapamiętali widzowie: Irena Polewczyk – Niepołomice i Ola Dziadykiewicz w swoim blogu – Kołobrzeg.


 

Niepołomice - 19. 7.2008
 



W niecodziennej scenerii dano nam wysłuchać koncertu Jarka Nohavicy. Nastrojowy dziedziniec królewskiego zamku w Niepołomicach pod Krakowem, renesansowe krużganki, księżycowa ciepła noc i muzyka, którą wszyscy znamy i cenimy.
Nieoczekiwanie, okazało się, że dla wykonawcy, ta dostojna sceneria nie była ułatwieniem, ale chyba wręcz przeciwnie - utrudnieniem. Pewne napięcie, może trema, pojawiły się w pierwszych piosenkach. Na szczęście Jarek znakomicie potrafi wybrnąć ciepłym słowem i uśmiechem z takich sytuacji.
Konstrukcja koncertu była w zasadzie trzyczłonowa (czwarty element pojawił się na krótko pokazując duże możliwości artysty – tłumaczenie opery Mozarta i wykonanie fragmentu z przetłumaczonego libretta – Damy, damy, damy…). Z taką konstrukcją fani Nohavicy już się zetknęli na tegorocznych koncertach. Część pierwszą stanowiły utwory, rzec można -„stary Nohavica”, a więc solo z gitarą lub haligonką. W tej części Jarek postanowił przybrać bardzo oficjalną pozę i zagrać raczej poważne, i nostalgiczne pieśni, tłumacząc się miejscem i rodzajem spotkania ( Ballady Europy). Trochę nas to zaskoczyło, bo jesteśmy przyzwyczajeni do Jarka poważnego na przemian z radosnym i swawolnym. Potrafiącym w doskonały sposób grać uczuciami publiczności i wyczuwać uczucia słuchaczy, po to, aby zgrabnie manewrować repertuarem i jak zwykle doskonałymi komentarzami w języku polskim.
W Niepołomicach przybrał artysta jednak inna pozę - podniosłą i poważną. Również komentarz pojawił się głównie w języku czeskim, z niewielką domieszką języka polskiego. Na nasze szczęście, długo tak nie wytrzymał i choć zapowiedział, że będzie poważnie, a i dla dzieci nic nie zaśpiewa, bo tak nakazuje czas i miejsce, to jednak przełamał się. Bo na widowni były i dzieci, i wierna publiczność znająca i oczekująca na Jarka takiego jakiego zna. Nagle klimat koncertu się zmienił, bo Jarek rozpoczął oczekiwany dialog z najmłodszą publicznością, a finałem tego dialogu była piosenka – połamaniec logopedyczny „Krtek”. I tak miało być…..
Część drugą stanowiły wystąpienia różnych artystów, zaprzyjaźnionych, wykonujących piosenki Nohavicy, często w swoich daleko idących interpretacjach. To ciekawy pomysł, bo pokazujący jak ważna jest twórczość Jarka dla innych artystów. Wystąpił m.in. Paweł Orkisz (główny organizator festiwalu „Ballady Europy”), Michał Łanuszka, młody, ale świetnie przygotowany artysta, Basia Stępniak – Wilk, ze swoim delikatny i aksamitnym głosem, Tolek Muracki, który jest już z Nohavicą długo związany i Krzysztof Daukszewicz, który z „Pana Prezydenta” zrobił własne przesłanie polityczne. Chyba Jarek miał jednak inną myśl do przekazania….
Zabrakło mi w tej części koncertu narratora wprowadzającego poszczególnych gości, artyści właściwie bezszelestnie (tylko przy brawach publiczności) zmieniali się na scenie.
Ostatnią częścią koncertu był wspólny występ Jarka z kapelą, która wcześniej pojawiała się w niektórych piosenkach zaproszonych gości. Na fortepianie zagrał wirtuozowsko - Krzysztof Jaszczak, na kontrabasie wtórował Marcin Fidos, na perkusji dynamikę utworów podkreślał Piotrek Pietrzak oraz na akordeonie z niezwykłą ekspresją i finezją - Robert Kuśnierski.
Ta część koncertu emanowała wielką ekspresją i dynamizmem. To było widać również w zachowaniu Jarka, doskonale bawił się przy akompaniamencie instrumentów. Pojawiła się i „Cieszynka” „Cukrářská bossanova”, „Fotbal”, ”Kometa” i inne.
Ponad dwugodzinny koncert rozpalił publiczność. Zasłużone owacje na stojąco, które Jarek jak zwykle tonował kończąc wieczorne spotkanie nostalgicznym „Aniołem Stróżem”, na dobranoc i ku nadziei.


Irena Polewczyk

 

 

KOLOBRZEG - 2. 8.2008
 



Wakacje są czasem odpoczynku, ale tez czasem rozwoju i poznawania nowych rzeczy.

Dla przykładu: uparcie twierdziłam przez całe życie, że nie lubię śledzi.
A tu proszę - przyszedł czas na imprezę, z kimś przyszedł śledź w ziołach - i smaczny był.

Albo taki sok pomidorowy - do wczoraj uznawany przeze mnie za niepijalny.
A tu proszę - Pudliszki, butelka szklana 300 g, ze świeżych pomidorów. Pyszota!

Wychodzi zatem na to, że człowiek nigdy nie wie, kiedy coś nowego wpadnie mu gusta.

"Nadzieja" - festiwal piosenki poetyckiej im. Jacka Kaczmarskiego, Kołobrzeg, początek sierpnia.
Poza fantastycznymi pograjko-pośpiewkami w gronie bardzo interesujących ludzi,
poza wieloma dyskusjami, czasem zabawnymi, czasem niemal naukowymi,
poza koncertem Katarzyny Groniec i Kwartetu ProForma,
był jeszcze koncert Jaromira Nohavicy.

Słyszałam, że jest niesamowitym artystą i wyjątkowym człowiekiem.
Słyszałam kilka jego piosenek.
Na koncert w Poznaniu nie poszłam, bo za drogo.

Jaka ja głupia byłam!

Kołobrzeski koncert Nohavicy był jednym z najlepszych koncertów, na jakich byłam w życiu.
Nic to, że zmęczenie sięgało zenitu i zwalało mnie z nóg.

Atmosfera, jaką wytworzył podczas występu Nohavica, miała w sobie coś, co trudno opisać.
Jego dowcip, historie opowiadane bardzo dobrą polszczyzną luźno związane z koncertem, spacery po scenie, jego urok osobisty - wszystko to stworzyło niezwykle sympatyczną więź artysty z nami - zapatrzonymi w niego słuchaczami.

Absolutnie wyjątkowy jest Nohavica. Zauroczył mnie, podbił moje serce, zakrólował w playliście, zdominował czas, który spędzam przed komputerem.
A czeski nie jest śmieszny, jest piękny! ;)

Już teraz wiem, że nigdy więcej nie będę się zastanawiać, czy stać mnie na bilet, by móc wziąć udział w niemal mistycznym doznaniu, jakim jest koncert Jaromira

 

Ola Dziadykiewicz
blog
 

 

Teatr na Wodzie w warszawskich Łazienkach - 4.8.2008



biografia
v
ideo TV
v
ideo archiwum

jarek i polska
artykuły
r
ecenzje CD

recenzje koncertów

wywiady

dyskusje on-line