JAROMIR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt


Tłumaczenia tekstów- POLSKIE
 

 

Kiedy odwalę kitę
współautorem czeskiego tekstu jest Pavel Dobeš
Renata Putzlacher

Gdy ubiorę mój garnitur czarny i lakierki cacy
gdy skapuje moja stara że to wcale nie do pracy
kiedy ruszą zasmuconych żałobników ławy
od mostu Sikory do śląskiej Ostrawy
gdy kitę odwalę będzie wspaniale
kiedy odwalę kitę
to będzie wspaniałe i znakomite

I niech wszyscy widzą że kochali bliscy mnie i obcy
niechaj gulasz pachnie baby mdleją dziarsko grają chłopcy
bo nie mogłem znieść niedbalstwa w domu i urzędzie
i nie ścierpię gdy mi ziemia lekką będzie
będzie wspaniale
kiedy definitywnie
szlag mnie trafi kiedy kitę odwalę

Szlag czasami kogoś trafia zanim biedak się połapie
że najlepsza rzecz to młódka albo wódka w łapie
stary Magdon dobrze wiedział co się święci
niech mnie więc jak jego na miejscu pokręci
będzie wspaniale
kiedy definitywnie
szlag mnie trafi kiedy kitę odwalę

Nie wiem tylko jaką wybrać markę papierosów
bo jak sądzę nie ma w niebie niepalących osób
na wypadek wszelki biorę więc kanister rumu
bo w umiarkowanych dawkach dodaje rozumu
będzie wspaniale
kiedy definitywnie
szlag mnie trafi kiedy kitę odwalę

Wiem że ciebie Boże nie ma ale w razie czego
chciałbym w niebie spać obok Miltaga Alojzego
z nim w Orłowej zaliczałem szkołę i dziewczyny
i w kopalni szychty więc to wspólnie domęczymy
będzie wspaniale
kiedy definitywnie
szlag mnie trafi kiedy kitę odwalę

Gdy ubiorę mój garnitur czarny i lakierki cacy
gdy skapuje wreszcie stara że to wcale nie do pracy
choćbym czynił cuda nic już nie pomoże
źle być mogło w sumie było nienajgorzej
było wspaniale
stwierdzę gdy kitę odwalę

 

Gdy odwalę kitę
współautorem czeskiego tekstu jest Pavel Dobeš
Antoni Muracki

Gdy czarne papierowe buty rano już ubiorę,
A stara zyska pewność, że mi szychta wisi kalafiorem,
to wyjdzie długi pochód mych żałobnych gości
na Śląską Ostrawę po Sikorowym moście

Gdy odwalę kitę
To będzie w pytę.
Cudnie, fajnie i w pytę,
gdy definitywnie odwalę kitę

A że wszyscy mi są bliscy, to niech dzisiaj się uraczą,
niechaj rżnie muzyka, wino płynie, moje baby płaczą.
I tak jak w robocie nie dawałem ciała -
chcę, by moja stypa była jak ta lala,

Niech będzie w pytę
Cudna, fajna i w pytę,
gdy definitywnie odwalę kitę.

Co niektórych zwali w niezłej chwili, niech ja skonam,
wie coś o tym kochanica, tego, co był zszedł, Macdona.
Więc jeśli miałbym wybrać - w łóżku czy też w klubie -
niech mnie trafi w trakcie tego, co tak lubię

To będzie w pytę
Cudnie, fajnie i w pytę,
gdy definitywnie odwalę kitę.

Jedną mam wątpliwość - zabrać Żywca czy Red Bulla,
żeby tam na górze nie wyjść na jakiegoś ciula.
Ja w każdym razie biorę piersiówkę starej starki,
bo starka nie zaszkodzi, gdy się nie przebiera miarki

To będzie w pytę ...

Wiem, że Cię nie ma, Boże, ale w końcu gdybyś był tak
Daj mnie tam, gdzie dawno siedzi stary Lojza Miltag.
Z Lojzą razem w budzie u Orłowej, potem zaś na dole
fedrując w mozole, tu też daj nam wspólną dolę

To będzie w pytę ...

Gdy czarne papierowe buty rano już ubiorę,
a stara zyska pewność, że mi szychta wisi kalafiorem -
wszystkie moje plany tak niewiele znaczą.
W sumie było nieźle, ludzie mi wybaczą

Gdy odwalę kitę.
Cudnie, fajnie i w pytę,
gdy definitywnie odwalę kitę.

 

KIEDY SOBIE ZDECHNĘ
Mirosław Neinert


Założę rano czarne papierowe buty                             

Zajarzy moja stara że nie idę do roboty                       

Żałobników kondukt od Sikory mostu                       

Ciągnie na Ostrawę                                                      

Po calutkim Śląsku

 

Zdechnę, gdy sobie zdechnę                                        

Ależ to będzie pięknie                                                 

Kiedy się położę i cichutko zejdę                                

 

W nieutulonym żalu bliscy i dalecy

Rosół z kury, chłopy z gwinta, baby płaczą, tańczą dzieci

Znieść nie mogłem bajzlu w domu i wszędzie

Więc nie mówcie – niech mu ziemia lekką będzie

 

Zdechnę, gdy sobie zdechnę                                       

Ależ to będzie pięknie                                                

Kiedy się położę i cichutko zejdę                                

 

Są takie, którym nie dogodzisz choćbyś skonał

Weź tego co na babie zesztywniał Magdona

Jak ja wybierać – w łóżku czy przy stole

Obie rzeczy lubię, nie wiem, ja pierdolę

 

Zdechnę, gdy sobie zdechnę                                       

Ależ to będzie pięknie                                                

Kiedy się położę i cichutko zejdę                                

 

Nie wiem tylko czy wziąć fajkę czy cygaro

Bo kurzących chyba za drzwi z nieba nie wywalą

A pod każdą pachę wezmę beczkę rumu

Do pół litra dziennie nie niszczy rozumu

 

Zdechnę, gdy sobie zdechnę                                       

Ależ to będzie pięknie                                                 

Kiedy się położę i cichutko zejdę                                

 

Mój Boże wiem, że ciebie nie ma ale w razie czego

Połóż mnie obok mego kumpla Alojzego

Podstawówka, gruba i pierwsze dziewczyny

Tę ostatnią szychtę jakoś przemęczymy

 

Zdechnę, gdy sobie zdechnę                                       

Ależ to będzie pięknie                                                

Kiedy się położę i cichutko zejdę                                

 

Założę rano czarne papierowe buty

Zajarzy moja stara, że nie idę do roboty

Buty są z papieru, papier jest do dupy

Życia już nie zmieniam tylko buty

 

Zdechnę, gdy sobie zdechnę                                       

Ależ to będzie pięknie                                                 

Kiedy się położę i cichutko zejdę

 


 

GDY MNIE W KOŃCU SIEKNIE
Ścibor Szpak

 

Kiedy włożę rano czarne, pogrzebowe buty
Kiedy moja stara złapie, że nie idę dziś do huty
Kiedy ruszy czarny kondukt zasmuconych gości
W stronę mej Ostrawy po Sikorowym moście
Gdy mnie w końcu sieknie
To będzie pięknie
Pięknie, ach będzie pięknie
Gdy kostucha mnie definitywnie sieknie

Żeby wszyscy byli pewni, że cieszyłem się szacunkiem
Będą płacze, tłusty gulasz i piekielnie mocne trunki
Bo nie mogło być fuszerki nigdy w tym co robię
Czemu mam się zmienić, kiedy leżę w grobie
Gdy mnie w końcu sieknie
Ach będzie pięknie
Pięknie, ach będzie pięknie
Gdy kostucha mnie definitywnie sieknie.

Kostucha czasem siecze, zanim złapiesz, co się stało
Nie pomoże gęsie pierze, ni kobiece, młode ciało
Gdybym ja mógł wybrać, chciałbym nagle skonać
Niech mnie skosi tak jak starego Magdona
Ach będzie pięknie
Pięknie, ach będzie pięknie
Gdy kostucha mnie definitywnie sieknie

Jeszcze tylko nie wiem popularne wziąć czy sporty
Żebym nie czuł się jak frajer, co najgorsze pali sorty
W każdym razie wezmę piersióweczkę z rumem
Bo rum mi nie zaszkodzi, byle pić z rozumem
Ach będzie pięknie
Pięknie ach będzie pięknie
Gdy kostucha mnie definitywnie sieknie

Nigdy w ciebie nie wierzyłem, ale gdybyś jednak był tam
Załatw Boże mi kwaterę, gdzie zimuje Lojza Litman
Z Lojzą zawsze trzymaliśmy sztamę, najpierw w jednej klasie,
A potem przy prasie, razem przetrwać da się
Gdy mnie w końcu sieknie
Pięknie ach będzie pięknie
Gdy kostucha mnie definitywnie sieknie

Kiedy włożę rano czarne pogrzebowe buty
Kiedy moja stara złapie, że nie idę dziś do huty
Choćbym co chciał robił psu na budę wszystko
I tak trzeba przyznać nie najgorzej wyszło
Gdy mnie w końcu sieknie
Choćbym co chciał robił psu na budę wszystko
I tak trzeba przyznać nie najgorzej wyszło
Gdy mnie w końcu na na na na na na na

 

 

 

Gdy w kalendarz strzelę
Jerzy Marek

Gdy rano buty włożę i garnitur pogrzebowy
gdy już stara złapie że dziś do roboty nie mam głowy
gdy przejdą już po każdej ostrawskiej ulicy
w czarnych korowodach smutni żałobnicy
gdy w kalendarz strzelę
będzie weselej będzie pięknie i kwita
gdy na wieki już wyciągnę kopyta

Żeby każdy zapamiętał jak to ludzie mnie lubili
niech się baby smucą jedzą gulasz niech muzyka kwili
bo jak za życia nie znosiłem partaczenia
tak po śmierci nic w tej sprawie się nie zmienia
to będzie pięknie będzie pięknie i kwita
gdy na wieki już wyciągnę kopyta

Czasem śmierć tak hula że nikt nie uchodzi cało
nie pomaga nawet wóda czy kochanki młode ciało
jeśli mogę wybrać chcę żeby to było
jak z Magdonem niech mi w karczmie łeb rozbiją
to będzie pięknie będzie pięknie i kwita
gdy na wieki już wyciągnę kopyta

Nie wiem tylko jakie papierosy warto kupić
bo bym tam na górze bardzo nie chciał się wygłupić
na wszelki wypadek wezmę flaszkę rumu
bo rum w małych dawkach nie niszczy rozumu
to będzie pięknie będzie pięknie i kwita
gdy na wieki już wyciągnę kopyta

Wiem że cię Boże nie ma jednak gdybym w ciebie wierzył
rzuć mnie na ten cmentarz gdzie mój stary kumpel leży
z Lojzą zjeżdżaliśmy na dół zawsze równi stażem
trzeźwi czy pod gazem więc już dociągniemy razem
gdy w kalendarz strzelę będzie pięknie i kwita
gdy na wieki już wyciągnę kopyta

Gdy rano buty włożę i garnitur pogrzebowy
gdy już stara złapie że dziś do roboty nie mam głowy
nawet jeśli mogło być inaczej Boże
teraz to nieważne nie było najgorzej
gdy na wieki wieków
nawet jeśli mogło być inaczej Boże
teraz to nieważne nie było najgorzej
gdy na wieki...


piosenkowy blog

archiwum pod lupa-CZ

teksty własne-CZ

tłumaczenia tekstów

polskie

angielskie

niemieckie

włoskie

wegierskie