JAROMIR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt


Tłumaczenia tekstów- POLSKIE
 

 

Hanka Sierakowska


Jak sama twierdzi, jej obecność w tak zacnym gronie twórców przekładów piosenek Jarka Nohavicy na język polski, usprawiedliwiona jest wyłącznie wielkim uwielbieniem twórczości Jarka, jak i Jego samego.
Na jednostkę chorobową „Nohavica” zapadła w maju 2007 roku. Jej niezwykle zaraźliwego wirusa podłapała od Leszka Bergera. Z upływem czasu okazało się, że to choroba nieuleczalna i jest to chyba jedyny w historii medycyny przypadek, kiedy pacjent jest zadowolony z tak postawionej diagnozy.
Łodzianka, zawodowo niezwiązana ze światem artystycznym.
Zauroczona charyzmą Jarka i znaną wszystkim fanom, urodą Jego piosenek, sięgnęła po słownik czesko-polski, aby lepiej poznać i zrozumieć ich słowa i przekazy. W ten sposób powstały pierwsze próby przekładów, które ostatecznie zaowocowały tym, co znajdziecie Państwo na tej stronie.
 

 

JAROMIR NOHAVICA:
 

Kozioł / Kozel
Metro dla kretów / Metro pro krtky

Noe

Przed drzwiami /Před dveřmi

Ślimak blues / Šnečí blues

W morzu jest miejsca dość / V moři je místa dost

Zajace  /  Zajíci

 

 

 

 

KOZIOŁ 
tł. Hanka Sierakowska & Leszek Berger

 

 

 

Był sobie pan

co kozła miał,

kochał go i

o niego dbał.

Pan z kozła miał

radości moc,

cmokał go w nos

na dobrą noc.

 

Pewnego dnia

bezczelny zwierz

ukradł i zjadł

czerwony dres.

A pan wpadł w złość

wrzasnął „ach ty!”

przywiązał go

sznurem do szyn.

 

Słysząc ciuch-ciuch,

kozioł aż spuchł,

upadł w nim duch

i wypluł ciuch.

Na tory spadł

czerwony dres,

więc stanął skład,

bo to „stop” jest.

 

 

 

METRO DLA KRETÓW    
tł. Hanka Sierakowska & Leszek Berger

 

   

 

Pierwsza dziurka druga trzecia

trwa w ogrodzie praca krecia

kret pazury ma jak wiertła

wierci krecią trasę metra

 

Rrrrrrrrrrrrrr...

 

Kto ma forsę rwie do kas

by kurs metrem zrobić raz

od ogórków do trzykrotek

wracać trzeba na piechotę

 

Rrrrrrrrrrrrrr...

 

 

 

NOE
tł. Hanka Sierakowska & Leszek Berger

 

 

Wynika z prasy,
że przyjdą gorsze czasy,
lodowce trafi szlag.
Morze się wzburzy,
a na najwyższej górze
drewniana łódź będzie stać.

To nie jest śmieszne wcale,
bo to nasz dalszy ciąg,
jak chcecie znać detale:
www.potop.com.
Wąsaty Noe
już woła: Hoe, hoe,
brzmi pokładowy gong.

Adam i Ewa
na łożu z dębowego drzewa
utworzą wersję dwa.
Po kilku zmianach
lepiej przystosowana
do życia być już ma.

Wy tam się śmiać przestańcie,
nas wszystkich - z wiosek, z biur -
jak ryby na gigancie,
czeka ten rejs wśród gór.
Wąsaty Noe
już woła: Hoe, hoe,
wsparty o trapu sznur.

Będą proporzec
nieść słoń i nosorożec,
więc pójdą na sam przód.
Czeska wyprawa
zbierze rzęsiste brawa,
gdy przejdzie bezmiar wód.

Hej, moje gołębice,
polećcie stąd
ku Rosji, Ameryce
i w dół na Czarny Ląd.
Wąsaty Noe
już woła: Hoe, hoe
i kompas wziął do rąk.

 

 

 

PRZED DRZWIAMI

tł. Hanka Sierakowska & Leszek Berger

 

 

 

Przed drzwiami mego domu

ktoś noc co noc się kręci.

Co przytknę do drzwi ucho,

to słyszę odkaszlnięcie.

 

Zaglądam do wizjera,

by sprawdzić, kto mnie naszedł,

i widzę czyjeś oko,

co gapi się w judasza.

 

To wielkie obce oko

tak patrzy dziwnie jakoś

i mruga na mnie w mroku

jak swojak na swojaka.

 

Otwieram drzwi, by spytać,

kim jest i czego szuka,

lecz pusty jest korytarz

i tylko licznik stuka.

 

I każdej nocy wraca

znów to pokasływanie,

i wielkie obce oko,

i wielka ciemność za nim.

 

A to się kiepsko składa

i żyje się z tym marnie,  

gdy jest się rybką nagą

i pływa się w akwarium.

 

 

 

ŚLIMAK BLUES

 

 

 

Raz tak ślimak miał,

że się bardzo bał,

nikt dziś nie odtworzy

czym on się tak strwożył,

że po prostu wziął i zwiał.

 

Przez porębę i przez las

osiągnął nawet niezły czas,

w godzinę pół metra,

tak się biedak spietrał,

że do dechy wciskał gaz.

 

Aż tu na zakręcie – pech –

tam gdzie powój rósł i mech

coś nie wyszło chyba,

zatrzymał się na grzybach,

kraksa, że zapiera dech.

 

Dwa zające, łoś i miś

położyły go pod liść

tak, jak pod pierzyną,

jeśli gdzieś nie zginął,

to leży tam do dziś.

 

A gdyby tak wziął wóz,

albo chociaż autobus,

nie byłoby trzeba

smutno dzisiaj śpiewać

smutny Ślimak  Blues.

 

 


 

W MORZU JEST MIEJSCA DOŚĆ

 

 

 

    W morzu jest miejsca dość,

    w morzu jest miejsca dość,

    w morzu jest miejsca,

    miejsca a miejsca,

    w morzu jest miejsca dość.

 

Cwałuje morski konik

z ładunkiem morskiej piany,

ma całą drogę mokrą

i jest już zasapany.

Za pierwszą falą w lewo

przy rafie lila-róż,

na prawo z ciepłym prądem,

Afrykę widzi już.

 

   W morzu ...

 

W morszczynach pod powierzchnią

piorą się ośmiornice,

na wszystkich mackach mają

bokserskie rękawice.

Piorą się tak i piorą

seriami lewa-prawa,

a ryby kibicują,

płetwami biją brawa.

 

  W morzu ...

 

Meduzy przezroczyste

jak na wystawie szkło,

kto na nie patrzy z góry

ten woła: ale dno!

Na falach się kołyszą,

gdy ludzie ich nie widzą

na koc lub leżak wskoczą

golizny się nie wstydząc. 

 

  W morzu ...

 

Neonki chude jak

butelek szyjki

szóstego dnia co miesiąc

ładują bateryjki.

Na morskich skrzyżowaniach

błyskają światełkami,

aby się nie zderzyły

ryby z delfinami.

 

  W morzu ...

 

 

 

ZAJĄCE

tł. Hanka Sierakowska & Leszek Berger

 

 

 

 

Jesienna mgła zamarza w srebrnobiałą szadź,

myśliwi wstali przed brzaskiem,

zające w swych kryjówkach i nie chce im się wstać,

każdy chce dożyć do Gwiazdki.

 

Gromko brzmi fanfara

tram-ta-ra ra-ra-ra

po polu kroczą już strzelcy,

ja na gitarze wam

piosenkę starą gram

      o tym, że mali będą wielcy.

 

Aż wreszcie wstały, a że dla zdrowia ważny ruch,

wskoczyły w swe adidasy,

slalomem między śrutem każdy z nich gnał za dwóch

na trasie pola - łąki – lasy.

 

Gromko brzmi fanfara

tram-ta-ra ra-ra-ra

po polu kroczą już strzelcy,

ja na gitarze wam

piosenkę starą gram

      o tym, że mali będą wielcy.

 

Wtem woła główny zając: Nie damy tanio skór!

Nogi są naszą główną bronią!

Zbiórka o siódmej wieczór, i z miedzy ruszy szturm, 

zające łowców precz pogonią!

 

Gromko brzmi fanfara

tram-ta-ra ra-ra-ra

po polu kroczą już strzelcy,

ja na gitarze wam

piosenkę starą gram

      o tym, że mali będą wielcy.

 


piosenkowy blog

archiwum pod lupa-CZ

teksty własne-CZ

tłumaczenia tekstów

polskie

angielskie

niemieckie

włoskie

wegierskie