JAROMIR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt


Tłumaczenia tekstów- POLSKIE
 

ROMAN ORLOWSKI

HOLLYWOOD




Jadę ospałym autobusem
Jadę "nie chcę ale muszę"
Na swój wydział produkować rury
Nałykać się codziennej konfitury
Na bramie - wstawaj cieciu ! - bo już dnieje
Co się tu kurwa na robocie dzieje
I iluż pęta tutaj się gamoni
I co za dupek zapiernicza na harmonii

I dlaczego wokół tyle światła
I ten krzyk : idźże stąd do diabła !!!
Robisz cień, i najlepiej spadaj
biorę wolne, do knajpy idę, trudna rada

Hollywood.Hollywood

A w knajpie duszno, pełno ludzi
By końcu napięcie ostudzić
Zamawiam piwo z knedlikami
I gorąco dyskutuję z koleżkami
Gadali ponoć w telewizji
Że Zelenka dostał jakiejś wizji
I robi jakiś filmik cienki
Zaś pomiędzy gadkę powkleja piosenki

O gościu, który lubił w palnik dawać
I o drugim, który nie chciał gadać
A niedługo można pójść do kina
By obejrzeć tejże wizji finał

Hollywood.Hollywood

Niech mnie skręci, jeśli ja się chwalę
Ja bym zrobił film a nie jakąś chałę
Peany wznosiłaby krytyka
Oszalałaby z zachwytu republika
"Hello boy" z ekranu do was wołam
Garry Cooper w pojedynku kona
Baby piszczą, chłopy rozdziawiają gęby
Aż im popcorn wysypuje się przez zęby

I najlepiej wie o tym moja stara
Że mi wręczą no tego no  Oskara
Nie na darmo szeptała w czułej chwili
Ty jesteś jak ten Bruce .no Willis

Hollywood.Hollywood

Jadę wieczornym autobusem
Do domu."nie chcę ale muszę".

 

 

Kupujcie grzebienie
Roman Orlowski


Kupujcie grzebienie
Bo idą wszawe czasy
Jutro jest odziane
W szaty kapcana

A w trawie już hieny
Czekają na frykasy
Tobołki związane
Z samego rana

Widziałem to już gdzieś
Ulice pełne haseł
Wciśniętą w niebo pięść,
Mężczyznę, który taszczył
Sztandar a na nim krew
I ludzi niczym mrówki
Z daleka huczał śpiew
Międzynarodówki…

Za miastem na łące
Gdzie karuzelą kręcą
Pan w rudym cylindrze
Coś tam tłumaczy

Gdy w kufrze na mąkę
Szkodniki się zalęgną
W pająków krainie
Muchy zapłaczą

Widziałem to już gdzieś...

Mam oczy zmęczone
Z serca atrament sączy
Fałszywi bajarze
Już opłaceni

W poświacie lampionów
Idziemy jak chrabąszcze
Kasyna pasażem
Na zatracenie

Widziałem to już gdzieś...

 

 

MOSKIEWSKA WIRTUALKA
Roman Orłowski

 

   

Wędruję Twerskim Bulwarem
I w płyt nurkuję stosach
Rubel się brata z dolarem
A wódka z whisky kocha

A tam na Placu Czerwonym

Bruk dudni defiladą
(Starego mnie nie kupi tym -
Kolejną maskaradą)

Pod Okudżawy pomnikiem
Breakdanca tańczą chłopcy
Ziemia jak zwykle kręci się
I czas się dalej toczy

Trolejbus stoi na przejściu
Do drutów przyklejony
Napisze piosnkę o tym tu
Kolejny nawiedzony

Wszystko co szukasz gdzieś tu jest
Poleca z kramu baba
Miłość nadzieję, wiarę też
Jak nie kupujesz spadaj

Jedynie matrioszkę kupię
Na smutek i na nudę
Na rogu w tynku wydłubię
Tu byłem Ha Wu Wu De.

 

 

Przeszłość

 

Niczym po nocy do drzwi kołata jakiś gość
Ciągle zza rogu wygląda Ciebie nigdy nie ma dość
Włosy, ubranie, buty skórzane ma tak jak Ty
I chociaż kuleje w końcu dorówna krokom Twym
I powie:

Patrz, oto ja
Przecież mnie znasz
Uchyl mi bram
Przyjmij tą dłoń
Przeszłością jestem Twą

Nic nie przypomni węzeł, co nosisz po świecie
Już nie pamiętasz, co wtedy miałeś kupić w markecie
To, co zgubiłeś znika jak pociąg w oddali
Dziewczyna to wszystko niesie w plecaku lecz się nie żali
I mówi:

Patrz, oto ja
Przecież mnie znasz
Uchyl mi bram
Przyjmij tą dłoń
Przeszłością jestem Twą

Przenigdy koron drzew nie dosięgnie łąkowy perz
Czerwony tramwaj świeci ślepiami niczym nocą zwierz
Dumna Twa głowa w oknie opada na szyję
A motorniczy, który Cię wiezie dawno nie żyje

Patrz, oto ja
Przecież mnie znasz
Uchyl mi bram
Przyjmij tą dłoń
Przeszłością jestem Twą

Nie ma na wierzbie grusz a pokrzywy to nie gaj
Nie musisz kończyć tego, co jadłeś wczoraj…przedwczoraj
Patrz, w miodzie winogrona, migdały solone
Siedzisz wygodnie a Ona stawia to wszystko na stole
I mówi:

Patrz, oto ja
Przecież mnie znasz
Uchyl mi bram
Przyjmij tą dłoń
Przeszłością jestem Twą

Leżysz przy ścianie a Ona obok – w pościeli
Dziś Cię odwiedzą Ci, którzy byli, ale minęli
Każdego poznasz, bo ich imiona pamiętasz
A rano ją ujrzysz, jak obok Ciebie w kłębek zwinięta
Szepnie Ci:

Patrz, oto ja
Przecież mnie znasz
Uchyl mi bram
Przyjmij tą dłoń
Przeszłością jestem Twą
 

 

 

TELEGRAM
Roman Orłowski

 

   

Ech…gdzie ta chwila
Gdy ci pisałem
Wróć do mnie miła
Ociekam żalem

Słowa te same
Dziś co onegdaj
Za groszy parę
Pilny telegram

„PRZYJEZDZAJ SZYBKO TU. STOP
KOCHAM CIE AZ PO GROB. STOP”

I myślał człowiek
Że jest czarodziejem
Gdy słowa te goniec
Powiózł rowerem

A kto miał kasę
Czuł się bogaty
Wysyłał blankiet
Ozdobny w kwiaty

„PRZYJEZDZAJ SZYBKO TU. STOP
KOCHAM CIE AZ PO GROB. STOP”

Zdębiałem cały
Na poczcie wczoraj
Gdy rzekli mi: telegram?... Kochany
To już historia

Ściskałem w ręce
Parę drobniaków
„PRZYJEDZ CZYM PREDZEJ
BO UMRE ZE STRACHU”

„PRZYJEZDZAJ SZYBKO TU. STOP
KOCHAM CIE AZ PO GROB. STOP”

 

 

W ROGU POKOJU SIEDZI ZŁO

Roman Orłowski

 

 



W rogu pokoju siedzi Zło
I w telewizor patrzy
Nikt tutaj nie wie, kim jest on
Swój chłop czy obcy jakiś
Z uwagą detektywa
Wertuje nasze zdjęcia
Kościstą twarz wykrzywia
Jak ci z płócien El Greca

Czy aby to na pewno my?
Na zdjęciach urlopowych
Czy aby to na pewno my?
O twarzach opalonych
Czy aby to na pewno my?
W beztrosce i kolorze
Czy aby to na pewno my?
Boże!

Zło siedzi w kącie w półmroku
Nerwowo składa ręce
A gospodyni do stołu
Podaje co najlepsze
Zło oblizując palce
Schyla się do podłogi
Gdzie czule psiaka głaszcze
A kawę trzema słodzi

Czy aby to na pewno my?....

W rogu pokoju milczy Zło
Małżonka wino niesie
Czy jest mu dobrze – pyta go
Zło tylko uśmiecha się
Na zdrowie toast wznosi
Po szybie księżyc idzie
I zaraz się wynosi
Lecz wnet tu przyjdzie …

Czy aby to na pewno my?....

 


piosenkowy blog

archiwum pod lupa-CZ

teksty własne-CZ

tłumaczenia tekstów

polskie

angielskie

niemieckie

włoskie

wegierskie