česko-polské zpravodajství

czesko-polskie spravozdanie

Speciální příležitostně on-line zpravodajství z jarního polského turné Jaromíra Nohavici s kapelou a hosty
 

Poznámky z cest ´(neděle, pondělí dopoledne)
Balím. Není toho až tak moc. Notebook, připojení na internet, klavírní výtah Figarovy svatby, oblečení jen tak přiměřeně, protože je hezky, Nezapomenout tričko v barvě obalu Ikara jako talisman. Jezevčice Bina je s mladými na chatě v Beskydech, nikdo mi nestrká čumák do kufru a jde to proto rychle.
Se smutnou příchutí smrti baníkovského fandy, který jel vlakem na zápas, se dívám na fotbal. Hraje Baník se Spartou.. Věřím, že mí známí, ačkoliv fandí Spartě, během minuty ticha před zápasem to děsivé „Smrt Baníku“ na stadióně nekřičeli.Zeptám se jich. Při Kuličově neproměněné šanci mi dochází, že ten nahoře to Spartě dnes nedá. A Baník Spartu poráží. Ještě to není Barcelona, ale vítězství má přesladkou chuť.
Taxikář Petr mne odváží do Těšínského divadla. Podává mi informace o hokejovém mistrovství světa. Všechno nestačím.
Těšínské niebo vidím už počtvrté. Dnes jsem přijel hlavně kvůli křtu DVD. Divadlo má tu smůlu, že představení odplývají jako kmeny po vodě při jarním tání. Tohle DVD společně s knihou snad připomene i po letech, jak jsme vypadali, když jsme byli mladí.
Knížka o představení je krásná. Chválím Renatu, která ji dělala. Na pódiu společně se všemi křtíme DVD vodou z Olzy a jdeme nahoru na C zkušebnu, kde to zajíme a zapijeme. Vlak do Varšavy mi jede až po půlnoci. Zůstávám déle než je mým zvykem. Po půlnoci se s Radkem Lipusem dáme do vydatné společensko – politické debaty. Málem vlak nestíhám. Radek si ( jako znalec architektury) postěžuje mezi řečí, že Kaplického knihovna v Praze nebude, já řeknu jen : chválabohu,že ne… a máme hodinu a půl o čem vášnivě rozmlouvat. Musím definitivně na noční spoj do Varšavy ve chvíli, kdy mi Radek( jako vášnivý nesportovec) vysvětluje, že olympiáda v Česku je megalomanství. Já jsem naopak pro a s tím odjíždím do Bohumína.
Na nádraží ještě hodinu čekám. Stihnu se vyfotit s bezdomovcem a promrznout. Noční jízda do Varšavy je plná výhybek. Ležím na podvozku a cítím všechny hrboly kolejí. Spím nespím jako chytrá horákyně.
Varšava mne vítá svou nádhernou novou nádražní halou a ranním obrysem mé oblíbené vršavské Lomonosovy univerzity. Jsem jako doma. Na hotelu marně dospávám všechny nedospánky a po poledni přecházím pár kroků do Filharmonii narodowej, abych si prohlédl místo, kde budu večer koncertovat. Chodby jsou plné starobylých plakátů, z nichž na mne zírají slavná jména těch, kdož už tu vystupovali.
Bože, co já tady dělám.

 

   

WARSZAWA. . .    
11. 5. 2008  - Filharmonia Narodowa


W Warszawskiej Filharmonii odbył się pierwszy z czterech, koncert  „JAROMIR NOHAVICA, KAPELA I GOŚCIE”.W wypełnionej po brzegi sali, Jarek zaśpiewał kilkanaście  pieśni, a następnie zaprosił na scenę swoich gości, by po polsku wykonali kilka jego piosenek.  Jako pierwszy wystąpił Krzysztof Daukszewicz  z pieśnią „Panie prezydencie”, następnie Edyta Geppert  przepięknie wykonała „Sarajewo”, Tadeusz Woźniak zaśpiewał „Mam tylko bliznę” a Tolek Muracki „Moją małą walkę”. Wszystkie polskie wykonania znajdą się na płycie „Nohavica po polsku” która ma się ukazać w sprzedaży w listopadzie 2008.
 

Jaromir Nohavica w Warszavie
Wrażenie było niezwykłe - sala wypełniona Polakami śpiewającymi niektóre pieśni razem z ich twórcą - po czesku. Kim jest ten niezwykły człowiek? Połączeniem Kaczmarskiego, Grechuty i Daukszewicza w jednej osobie.
Na koncerty Nohavicy dostać się niełatwo. Bilety rozchodzą się momentalnie po podaniu pierwszych informacji o dacie imprezy. Wreszcie, przy trzecim podejściu się udało i dzięki temu zasiedliśmy wczoraj w szacownych murach warszawskiej Filharmonii, gdzie mogliśmy wreszcie posłuchać na żywo uwielbianego w Polsce czeskiego barda.
 

Prawdziwe "zwierzę sceniczne" w poważnej Filharmonii Narodowej to dość oryginalny pomysł. Sam zainteresowany też tak uznał, zatem postanowił zapewnić zgromadzonym dodatkową atrakcję i dla żartu wykonał po czesku arię z „Così fan tutte” Mozarta.

Przede wszystkim jednak warszawska publiczność miała okazję wysłuchać oryginalnych kompozycji samego Jaromira Nohavicy, któremu nawet w tak nobliwych wnętrzach, udało się stworzyć charakterystyczny ciepły klimat. Śpiewając generalnie po czesku, konferansjerkę prowadził po polsku - jak zwykle w naszym kraju - robiąc to zresztą z dużą dozą inteligencji i poczucia humoru.

Bawiliśmy się zatem na „Metro pro krtki”- czeskiej piosence logopedycznej, którą zadziwiająco wielu Polaków, w tym niżej podpisana, potrafiło zaśpiewać w całości. Podobnie jak nastrajającą wyjątkowo pozytywnie „Dokud se zpívá”. Wzruszaliśmy się na „Gwieździe” czy „Anděl strážný”. Poznaliśmy też całkiem nowe utwory, z najnowszej płyty „Ikarus”.

W drugiej części czekała nas niespodzianka - Jaromir Nohavica poprosił bowiem swoich polskich przyjaciół, żeby zaśpiewali jego utwory w polskim tłumaczeniu. Fenomenalnie w tych wnętrzach zabrzmiał głos Edyty Geppert, ale i tak najwięcej braw zebrał Krzysztof Daukszewicz, który do znanego utworu "Pane prezidente" stworzył całkowicie nowy, wzruszający tekst, dostosowany do polskich realiów. Wystąpili także Tadeusz Woźniak i Tolek Muracki. Te i inne wykonania (m.in. Wolnej Grupy Bukowiny, Andrzeja Sikorowskiego, Stanisława Soyki czy Zbigniewa Zamachowskiego) mają się wkrótce ukazać na osobnej płycie.

Sam koncert zakończył się owacją na stojąco, a owacje w Filharmonii brzmią wyjątkowo – to zapewne efekt znakomitej akustyki. Na koniec można mieć tylko pytanie do organizatorów: czemu te koncerty odbywają się tak rzadko?


Marta Wieszczycka/ 12.5.2008/Wiadomości24.pl

 

 

Czeski nastrój w filharmonii
Przyjaciele na scenie... i na widowni. Jaromir Nohavica rozpoczął w Warszawie krótką trasę po Polsce. Było wesoło i refleksyjnie, gdy śpiewał
sam bard, politycznie, gdy dołączył do niego Krzysztof Daukszewicz śpiewając list do pana prezydenta i pięknie, gdy na scenę weszła Edyta Geppert, by wykonać "Sarajewo".
- Strasznie się cieszę, bo to będzie pierwsze takie przeżycie, kiedy na koncertach w Polsce będę nie tylko ja z gitarą, ale i moi przyjaciele - mówił przed koncertem Jaromir Nohavica. W niedzielny wieczór sala warszawskiej Filharmonii Narodowej wypełniła się w niedzielny wieczór fanami czeskiej kultury i poezji śpiewanej. Przyszli zobaczyć prawdziwego barda - Jaromira Nohavicę.

"Albo śpiewać, ale siedzieć cicho"
Czeski pieśniarz na początku wyszedł na scenę sam. Pierwsze utwory wykonywał często żartując, że zajmuje się niepoważną muzyką w tak poważnym miejscu. Poza dobrze znanymi piosenkami bard zagrał utwory z nowej płyty Ikarus oraz... fragment
przetłumaczonej przez siebie na czeski opery Mozarta "Cosi fan tutte". Nawiązanie do muzyki klasycznej w filharmonii bardzo się spodobało, więc następna była piosenka oparta na motywie muzycznym z Beethovena.
Bard między piosenkami rozmawiał z warszawską publicznością namawiając ją do śpiewania i proponowania utworów.

Nohavica po polsku
Zgodnie z zapowiedziami w drugiej części koncertu na scenę weszli przyjaciele Nohavicy. Pierwszy był Krzysztof Daukszewicz. Wybrał piosenkę "Pane presidente", którą nie tyle przetłumaczył, co zaadoptował. Zamiast listu do Vaclava Havla, starał się przekonać Lecha Kaczyńskiego do tego, aby bardziej życzliwie patrzył na ludzi i wycofał polskich żołnierzy z Afganistanu.
Potem śpiewała Edyta Geppert. Jej "Sarajewo" było piękną pieśnią, która rozmarzyła i publiczność.
Zaśpiewał również Tadeusz Woźniak z synem i na koniec Tolek Muracki, który wraz z zespołem brawurowo wykonał "Moją małą wojnę".


Na koniec improwizacja
Później na scenę wrócił Nohavica. Zostali z nim muzycy z poprzednieg owystępu. Początkowo grali kawałki zaplanowane, jednak w pewnym momencie bard powiedział: Chłopaki, świetnie sobie radzicie, ale teraz zagramy piosenkę, której nigdy nie słyszeliście na uszy - i zaczął grać. Po chwili muzycy dołączyli do niego improwizując. Ich talent muzyczny i wiedzę, Nohavica testował jeszcze przez kilka utworów.
Obecna trasa nosi tytuł "Jarek Nohavica, Kapela i Goście". Do udziału w koncertach, bard zaprosił swoich polskich przyjaciół w Krakowie i Katowicach będzie Andrzej Sikorowski i Paweł Orkisz; we Wrocławiu Wolna Grupa Bukowina.
Wspólne koncertowanie to zapowiedź nowej płyty „Nohavica po polsku" która ukaże się na rynku, jesienią tego roku.

Poezja na szczytach list przebojów
Nohavica jest fenomenem na czeskiej scenie muzycznej. Jego twórczość to poezja śpiewana, która nie należy do łatwych, ale utwory
wspinają się na szczyty komercyjnych list przebojów (np. „Ladovska zima"). Jego płyta Divné století (Dziwne stulecie) otrzymała w 1996 r. tytuł Czeskiej Płyty Rokuz a album Moje smutné srdce (Moje smutne serce) wydany w roku 2000 Nohavica odebrał platynową płytę. Jego muzyka jest pełna czeskiego ducha. Nostalgia przeplata się tu ze śmiechem. Teksty komentują aktualne wydarzenia polityczne czy społeczne, ale także są nauką śmiechu i dystansu do świata.
Polska publiczność zna dobrze Nohavicę nie tylko z licznych koncertów, na które przyjeżdża do naszego kraju dość regularnie, ale także z filmu „Rok Diabła" wyreżyserowanego przez Petra Zelenkę. Film jest zabawną przypowieścią na temat fenomenu Nohavicy zawartą w paradokumentalnej formie. Mówi o trudnych momentach jego życia, jak choroba alkoholowa, ale także o wyjątkowym spotkaniu z muzykami grupy Cechomor, z którymi koncertował. Prawdziwe wydarzenia z jego życia przeplatają się tam z wydarzeniami fantastycznymi, a muzyka staje się nie tylko sposobem na życie, ale i drogą do duchowego spełnienia.
Nohavica napisał ponad 400 piosenek. Gra na gitarze i akordeonie ("heligonce"). Pisze własne teksty, ale także tłumaczy utwory innych wykonawców (Okudżawa, Wysocki, Cohen).

Krzysztof Wiśniewski, Artur Tarkowski, Jaś Zaborowski
Artykuł TVN24.pl


 

Poznámky z cest ´(pondělí)
Dojídám v restauraci proti Filharmonii žuravinový dezert, polskou sladkost jakou jsem ještě nejedl a za okny projíždí dobře známý pomalovaný náklaďáček. Hurá ! Kuba a Pavel dorazili. Ti dva jsou mou jistotou na cestách.
Dobrý zvuk a světla hezká / přivezli mi kluci z Česka.
Bolí mne hlava. Nad střední Evropou visí nízký tlak.
Připadám si trochu nepatřičně, dostávám šatnu s klavírem. Je to Steinway. Rozezpívávám se v C dur u „Prošel jsem hlubokým lesem.“ Tu jsem si napsal v podkroví u svého Rollanda. A pak ještě Dlouhou tenkou strunu. Dál už mé klavírní schopnosti nesahají. Ale slíbil mi Dalibor Cidlinský, že mi sepíše klavírní doprovod na Mám jizvu na rtu. Což bude kupa složitých not. Chci ovšem celý rok pilně cvičit a až přijde čas , slibuji, vylezu na pódium a sednu za klavír. S Jizvou na rtu.
Dneska ji zpíval polsky Tadeusz Wozniak. Najednou se mi zazdálo, že je to jeho píseň, o jeho životě, jím samotným napsaná. Zvláštní pocit.
Krysztof Daukszewicz zpívá Prezidenta. Sedím v rohu pódia a vidím, jak mu odejde pravá ruka, omlouvá se a po druhém marném pokusu začne zpívat píseň a capella. Jdu k němu, beru svou kytaru a během první sloky se přidávám , abych ho doprovodil. Připadá mi to symbolické.
To, že vystupuji s Edytou Geppert je pro mne opravdu velká čest. Pamatuji si ji ještě z 80.let z televizních přenosů z Opole. My na česko-polské hranici jsme měli velké štěstí, že alespoň ten televizní signál k nám dosáhl.
O samotném koncertě a mém zpívání ať píšou jiní.
Pro mne je vůbec radostí, že hraji a zpívám své písně v cizí zemi a lidé si je přicházejí poslechnout.
Do malé hospůdky za Divadelní náměstí zvu po koncertě své polské přátele, abychom rozebrali svět. U černého rybízu a czarnej porzeczki se potkávám i s paní Kožminskou, která v Polsku začala akci Celé Polsko čte dětem. V paní Ireně je energie na rozdávání. Jsem rád, že mohu být poslem dobrých zpráv, které pro ni přináším z Česka.
Na hotelu mám v mobilu zprávu, že doma je vše O.K..
Jdu spát. Konečně.



Ve Warszavě zaznělo.... (ukázky z připravovaného CD):

 Sarajevo (Edyta Geppert)
 Pane prezidente (Krzystof Daukszewicz)

 

 
   
KRAKÓW. . .
12. 5. 2008  -  Filharmonia w Krakowie


12.5.2008 Z Warszawy wczesnym rankiem wyruszyliśmy do Krakowa. Przyjechaliśmy koło południa. Szybko rozlokowaliśmy się w hotelu i marsz na próbę do krakowskiej Filharmonii. Kuba i Michał czyli dźwiękowiec i oświetleniowiec mieli sporo pracy z rozstawieniem sprzętu. Próba poszła gładko i o godzinie 19:00 można było zaczynać koncert. Sala Filharmonii Krakowskiej (około 650 miejsc) tak jak warszawskiej - pełna ludzi. W Krakowie gośćmi Jarka byli Andrzej Sikorowski, Paweł Orkisz i Michał Łanuszka oraz jak na każdym koncercie Tolek Muracki .Wszyscy goście zaśpiewali po polsku po dwie pieśni Jarka.
 


 

Poznámky z cest  (úterý)
Náš černý Opel Vivaro plný muzikantů mi připomene staré časy, kdy jsem jezdil po Česku s Kapelou. Historky z muzikantského života, vtipy ( tady v Polsku zejména o kněžích a papežovi), poklimbávání za jízdy, cigarety u benzínové pumpy, čokoláda za jízdy. Tolek řídí, jeho žena Terezka je mu navigátorem, Krysia, která se stará o polské webbové stránky sedí uprostřed, vzadu my muzikanti. Je nás osm. Akordeonista Robert je znalec polského fotbalu a naše zasvěcené povídání mne přesvědčuje o tom, že podobně jako je opera pojítkem evropské ušlechtilé inteligence, fotbal je pojítkem evropské neušlechtilé mužské populace. Už v Dublinu na škole, když jsme si o přestávce s kluky Italy čistili hlavu od anglických minulých časů, bavilki jsme se lámanou angličtinou o kopané. Výtečně uměli vyslovovat slovo Nedved.
Robert mi přezpívává za jízdy polské klubové chorály, pokřiky a hanlivé zpěvy. Ve Wroclawi bude snad trochu času, musím koupit notový papír a všechny si je zapsat. Dochází mi, že fotbalové zpívání je jeden z posledních autentických živých projevů folklórního zpěvu v Evropě. Budu Kolbergem, Erbenem i Sušilem zároveň. Zpěvy evropských fotbalových stadiónů. Díl 1.
Krakov, kam přijíždíme brzy odpoledne, je pro mne hlavně glowny rynek, makový krakovský preclík za zlotý dvacet, hudební obchůdek na rohu ( kde mají skvělý jazz, noty, zpěvníky a taky DVD oper – dnes kupuji překvapivě slevněné Dějiny americké folkové muziky a budu louskat anglicky životy Dylana a spol). Své čtyři oblíbené antikvariáty v uličkách u rynku navštívím jen letmo. Dnes nemám více času na to, abych se zastavil tam, kde se mezi knihami zastavil čas.
O Krakově se říká, že potřebuješ-li někoho potkat, sedneš si prostě na rynku ke kávě v jedné z desítek kavárniček a dotyčný jde za chvíli kolem. Ta mladá černovlasá paní se tím patrně řídila, protože náhle vyskakuje od kávy a míří ke mně s knížkou svých veršů a slovy. „Czekalam na Pana…wiedzalam, ze Pan przyjdzie.“ Je to milé.
Večer mám po dlouhé době na pódiu trému. V zákulisí se potkávám s Andrzejem Sikorowskim, který mně kdysi před léty jako první polský písničkář pozval na své pódium, připomínají se mi všechny ty minulé roky a časy a když zpívám Sarajevo, mihne se mi v hlavě vzpomínka na Piwnice Pod baranami, slavný a legendární krakovský klub, v kterém jsem ji před léty zpíval…a zapomenu text. Prostě mám okno. Das Fenster. Ale těch 600 lidí v sále jakoby v mé hlavě přesně vidělo ty krakovské obrysy ,které jsou tím vinny, tleskají, vítají mne u sebe, odpouštějí mi a cítím se jako doma.
V noci budu mít na hotelu co dělat. Michal Lanuszka mi přinesl vlastní transkripce mých písniček. Pro klasickou kytaru. Pozor ! On je vystudovaný klasický kytarista. Nesmím si polámat prsty.

 


List do Pana Jarka
 (Ewa Parma)

Panie Jarku, tak się nie godzi. Doprowadzać kobiety do łez przy pomocy języka czeskiego? Ze śmiechu, owszem, ale żeby na serio? Bój się pan Boga i Komety…Toż zamiast klaskać, chusteczek trzeba było szukać, a zaraz potem nadążać ze śpiewaniem „Piekne, fajne a piekne”, gości z Krakowa wysłuchać, no i pańskich ciepłych opowieści o życiu i piosenkach, czasem tworzonych kaczkom na Olzie i sobie, i jeszcze o tym, że my po obu stronach Olzy na jednym statku płyniemy.

Panie Jarku, jakże to tak? A mina surowa i wzrok niedosięgły, w chmurach utkwiony gdzie? A przechwałki o zdobytych nagrodach lub dawnych internowaniach plus strzepywanie kulek styropianowych gdzie? Po czymże nam biednym rozpoznać, żeś wybrańcem bogów, hę? I tak do publiki jak do ludzi przemawiasz ciepło i bezpośrednio jakoś? Oj widać, żeś z tamtej strony rzeki przybył, koturnowo-cokołowej mody u sąsiada nieświadom. I tak ci nie żal, te perły przed scenę rzucać?

A jeszcze film jakiś dziwny nakręciłeś z panem Zelenką, w którym o nałogu swym bezwstydnie opowiadasz… Tu nałogi nie istnieją. A w każdym razie nie mówi się o nich. Co najwyżej życzliwie i wspierająco uśmiecha na ich temat. Bo co to, napić się nie można? Od razu tam nałóg. Sąsiad taaak, ja nie. No więc ,sąsiedzie, dobrze żeś się przyznał i film nakręcił. Zagranicą takie rzeczy bywają, tu — nie.

Tylko jak pan to, do diabła robisz, że tysiąc ludzi zamiera i płacze? Albo skacze w fotelach i wrzeszczy? Albo jeździ za panem w ślad? A pan nawet nie masz chórku Mulatek w wieku licealnym, tylko te jasnosłowiańskie włoski, znaczoną historią twarz i heligonkę. Prawie jak my.
 

Zródło i komentarze czytelników

 

V Krakowě zaznělo.... (ukázky z připravovaného CD):

 Košilka (Michal Lanuszka)
 Zítra ráno v pět (Tolek Muracki)
 Jdou po mně jdou (Andrzej Sikorowski)

 
   
KATOWICE...
13. 5. 2008  -  Górnośląskie Centrum Kultury

Trzeci dzień trasy koncertowej – Katowice, Górnośląskie Centrum Kultury. Sala koncertowa na 1000 miejsc. Wykonawcy ci sami co w Krakowie. Zabrakło tylko Michała Łanuszki. Pierwszą część koncertu wypełnił Jarek ze swoją gitarą i heligonką, a następnie zaprosił na scenę polskich pieśniarzy Pawła Orkisza, Andrzeja Sikorowskiego i Tolka Murackiego, by w trzeciej części wystąpić wspólnie z kapelą. Chłopaków z kapeli przedstawimy na końcu trasy.


Poznámky z cest
 (středa)
Odpoledne jdou všichni do centra Katowic, já volím variantu „internet“. Sedám na pokoj nového a moc hezkého katovického hotelu, vytahuji své Vaio, přes T-mobile se připojuji k síti a surfuji po českých luzích a hájích. Připomíná se mi, jak jsem si před léty vzal notebook s internetem poprvé do Polska a nevěda, že platím za přenášené Mb, stahoval si spokojeně celou mejlovou poštu i s těmi pětimega prezentacemi fotek za zvuků Ladovské zimy, které mi poslaly mejlem romantické české duše. Když jsem tehdy po návratu domů odečetl od honorářů za koncertování účet operátora, byl jsem celkově lehce v mínusu. Už jsem poučen a vím, co dělat,abych se dostal do lehkého plusu.
Soudě podle vyhledávače „Právě dnes“ doma vše při starém.
V Česku se už promítají Zelenkovy Bratry Karamazovy. I tady si Poláci Petra velmi cení. Pokaždé, když chválí Rok ďábla ( a musím bez falešné skromnosti říci, že tady v Polsku daleko častěji a s větším entuziasmem než u nás ) říkám jim, že Petrovi jejich chválu vyřídím. Je to totiž hlavně jeho film.
Koncert se koná ve velkém soc - realistickém sále, kterých jsem si doma taky užil dost. Chapadla hutnicko- hornického molochu a všeho, co s tím souvisí, sahala už za komunistů na obě strany hranice.
Hraje se mi dobře.S kapelou jsme už sžiti, tempa se usazují, začátky nezlobí, konce nějak zvládáme.
Do šatny přichází Andrzej Lewandowski. Jeden z těch, kteří bývali skalními hosty mých starých legendárních webových stránek Ondřeje Fialy. Bylo milé zpovzdálí pozorovat, jak se ( hlavně tedy na Pokecu ) scházejí lidé, jimž jsem byl já refrénem i slokou. Andrzejovi zůstala jeho plachost, ale i jeho nezávislý a mnohdy inspirativní pohled člověka, který mnohé vidí z boku.
V místním jazzovém klubu si objednáváme po koncertě večeři a nečekáme žádnou slávu. Žasneme všichni. I kluci z Varšavy, i my z Česka. Kuba Lis – můj zvukař – tvrdí, že tohle ještě nejedl. Zapékané brambory ve skleněných zapékacích mísách nejsou sice na noc nic moc vhodného, ale já se chlácholím, že to zítra ve Wroclawi na pódiu zase vypotím.
Přemlouváme Roberta, aby tady vytáhl akordeon a zahrál nějakého Gallianiho. Už od časů mého cestování s Radkem Pobořilem mám Gallianiho rád nad všechny jazzmany. Jediný, kdo se mu může v mém srdci rovnat, je Michel Petrucciani. Jejich desky si beru na automobilové cestování. Gallianiho mám, tuším, devět. A Robert mi ho teď zahraje živě.
Ještě se ho ( blbě) ptám, zda se to učil z not. A on mi (chytře) odpovídá, že noty neměl. Že by mohl ztratit.
Tolek vzpomíná, jak seděl na Gallianim koncertě v 7. řadě a já si uvědomuju, kolik lidí už zpívalo ve Varšavě a k nám se zatím nedostalo. Třeba i ten Cohen, o němž mi povídá nad zbytky brambor Pavel Orkisz. Pavel vydal desku s jeho překlady a tak se vyptávám na technické věci. Třeba na to, kam psali kvůli povolení k překladům. To máte tak se všemi muzikanty. Ti se nikdy spolu nebaví o harmonii nebo stavbě hudebních sól, jak by se domníval laik, ale sdělují si důležité informace o tom, jaké struny tam kdo dává, kterou krabičku teď používá a u které pumpy je jaké jídlo.
Pavel mi slibuje, že kdybych potřeboval někdy při překládání Cohena už nahrané podklady těch písní, že mi je půjčí. Na hotový základ se píše lépe. To vím i já.
Než usnu, honí se mi v hlavě motivy z Cohenovy I´m your man a lehce dumám, jak bych si poradil s veršem, v němž žena chce, abych byl kromě boxera taky její doktor.
 

Recenzja tendencyjna

Těšínská rozpoczęła katowicki koncert Jaromira Nohavicy, koncert „różnoraki” jak kilkakrotnie nazwał go on sam. Wedle koncepcji organizatorów składał się on niejako z dwóch części – tej klasycznej, czyli „mistrzowskiej”, oraz tej drugiej, o charakterze niespodzianki, prezentującej Jaromirowe pieśni w wykonaniu polskich artystów.
Część pierwsza jak zwykle opisom się wymyka, słowa nie oddadzą atmosfery, jaka towarzyszy występom Jarka. I co jeszcze niezwyklejsze – przy ogromnej liczbie kompozycji jego autorstwa, która przekroczyła już bodajże czterysta – właściwie dobór pieśni nie ma wielkiego wpływu na odbiór koncertu (choć ta Těšínská na rodowitej Cieszyniance robi wrażenie!) I tak Jarek oczarowywał Kometą, tradycyjnie już po polsku zaśpiewaną Gwiazdą, a rozbawiał śpiewając V jednym dumku na Zarubku czy Metro pro krtky. Nie zabrakło ważnej dla niego pieśni Mikymauz, był uroczy Hlídač krav, Dokud se zpívá czy Až to se mnu sekne, obie z gromkim udziałem publiczności, w końcu zabrzmiała erotyczna Zatímco se koupeš i nastrojowa Košilka. Ostravy nie mogło przecie nie być, zaś z ostatniej płyty – czyli genialnego Ikarusa – pojawiły się niestety tylko dwie kompozycje: Ona je na mě zlá i Mám jizvu na rtu. Ta ostatnia zaśpiewana z kapelą oraz elektryzujący Plebs-blues zrobiły na mnie osobiście największe wrażenie.
Wielu wiernych fanów kocha klasykę – Jarka z gitarą lub heligonką. Ale czyż nie porywające były Petěrburg, Vlaštovko leť czy Cukrářská bossanova z towarzyszeniem fortepianu, kontrabasu, akordeonu, gitary i perkusji?
Na deser Jarek zaserwował a cappella jedną z arii z Cosi fan tutte w przekładzie własnym, czyli talentów Jarka ciąg dalszy! A wszystko to przetykane barwnymi komentarzami ostrawskiego barda, oczywiście w języku polskim, przez co czarowi tego wieczoru oprzeć się nie było sposobu!
Spotkałam się z uwagami krytycznymi na temat gości Jarkowego koncertu: dlaczego tracimy czas na słuchanie innych wykonawców, skoro tuż obok stoi Mistrz? Większa część publiczności przyszła na koncert, by posłuchać Jarka, a ten ustępuje pola innym... Unikając wartościowania czy porównań powiem, że problem tkwi w … charyzmie czeskiego barda. Jaromir Nohavica ma niezwykłą moc zaklinania publiczności swoimi pieśniami, a ich magnetyzm jest tak silny, że przetykanie występu Jarka innymi wykonawcami odnosi prawdopodobnie skutek odwrotny do zamierzonego – zamiast urozmaicenia i uatrakcyjnienia koncertu pojawia się u widza dziwne poczucie zniecierpliwienia. Tak, Panie Jarku, niestety (!) jest Pan tak silną osobowością, że niczego więcej nam nie potrzeba!
Z drugiej strony rozumiem, że pomysł wspólnego występu związany był z zapowiedzią płyty z polskimi wykonaniami Jarkowych kompozycji. Dla mnie zabieg ten był potwierdzeniem niesamowitego potencjału, jaki noszą w sobie pieśni Jaromira. Polskie przekłady brzmią wyśmienicie, aranżacje – bardzo ciekawie, czego najlepszym przykładem niech będzie fantastyczna Sylwetka (Silueta) w wykonaniu Pawła Orkisza. Jest to ukłon w stronę polskiej publiczności, której umykają często lub umykać mogą teksty pieśni w języku czeskim, ich treść, a ta jest przebogata, o czym świadczy choćby ostatnio przyznana Jarkowi nagroda im. Boženy Niemcovej. Oddając swe kompozycje w ręce polskich wykonawców, Jarek dzieli się nimi w zamierzeniu z szerszym gronem, pozwala im rozpocząć nowe życie w nowych wcieleniach. Uważam to za gest symboliczny. Dlatego też powiem, że występ Pawła Orkisza, Andrzeja Sikorowskiego i Tolka Murackiego… potwierdził w pierwszym rzędzie genialność Jarkowych kompozycji.
Katowicki koncert był trzecim z kolei na polskiej trasie. Jak zawsze trwał zbyt krótko. Zbyt krótko jak na oczekiwania zgłodniałych Jaromirowej energii, pasji i radości życia, która emanuje z jego pieśni. To nieubłagane poczucie niedosytu pojawia się, kiedy Jarek daje publiczności do zrozumienia, że koncert ma się ku końcowi … Nie zmieni tego faktu nawet owacja na stojąco. I tak też było w Katowicach, choć – jak to ma miejsce od pewnego czasu – na koniec Jaromir serwuje publiczności swą czarodziejską pieśń Anděl strážný, która symbolicznie zamyka koncert i genialnie łagodzi żarłoczność i zachłanność tych z nas, którym nawet te słynne osiem godzin koncertu na Helfsztyńskim zamku mogłoby nie przynieść satysfakcji!
Dwugodzinny Nohavicowy Ostravian pie smakował w Katowicach wyśmienicie! To była uczta.

Irena French

 

V Katowicích zaznělo.... (ukázky z připravovaného CD):

 Moje malá válka (Tolek Muracki)
 Silueta (Pawel Orkisz)

 

 

   
WROCŁAW...
14. 5. 2008  -  Filharmonia Wrocławska

Ostatni polski etap trasy –  Filharmonia Wrocławska. Koncert przy pełnej widowni (500 miejsc).W  roli gościa wystąpiła Wolna Grupa Bukowina oraz Tolek Muracki . Zespół zaśpiewał trzy piosenki z repertuaru Jarka „Długa cienka struna”, „Robinson” i „Blazniva Marketa”.


Poznámky z cest  (čtvrtek)
O Wroclawi jednou musím napsat celé jedno dlouhé samostatné povídání. Uvědomuji si to, když vjíždíme do města a já okamžitě poznávám, kde co je, kde co bylo a kde co bude.
Patrně je to dáno tou česko slezskou vodou, která plyne po Odře od nás až k nim. ( Což je samozřejmě z mé strany žert. A navíc nešikovný. Ta voda Vroclavským napáchala tehdy hodně škody.)
Hrál jsem tu už mnohokrát. A vždy při výjimečných příležitostech. V listopadu 89, po velké wroclawské vodě, s Grzegorzem Turnau, na dnech české kultury, ale i před televizními kamerami, s kapelou Šajtar na písňovém festivalu, sám, s polskými muzikanty, v klubu pro 100 lidí i v sále filharmonie pro 600 jako dnes.
V šatně dávám rozhovor polskému rádiu. Ví toho o mně víc, než novináři, které potkávám doma a je mi z toho trochu smutno. Na druhé straně si alespoň popovídám s člověkem, kterého zajímá něco jiného, než jen moje peníze, Baníček, Hutka a Až to se mnu sekne.
Začíná se mi zdát, že ve Wroclaw je mi souzeno zažívat malé věci velkých dosahů.
Tak si teď píšu do deníčku, že jsem ve Wroclawi objevil po 12 letech marného hledání zpěvník, v němž je originál Vysockého Písni o příteli, že v první řadě na mém koncertě dnes sedí se svou ženou Jacek Cygan, pro mne legenda polské písničky, že po skončení koncertu se jdu do vrátnice zdejší Filharmonie zeptat pana vrátného, jak jsme hráli hokejové čtvrtfinále se Švédy a vcházím dovnitř zhruba 4 vteřiny před tím, než nám Švédové v prodloužení dávají rozhodující branku. Pan vrátný mi pak jen tiše kondoluje a říká mi, že to Hnilička měl chytit.
( Tím, jak je mistrovství každý rok, už mne to tak nebere. Navíc Vlachův gól Kanadě jsem viděl už před více než 40 lety a to mi stačilo.)
Wolna Grupa Bukowina hraje kromě Dlouhé tenké struny a Robinzona ( hlavně Struna je udělaná moc dobře a musím se zeptat Waclawa, jak to hraje) taky Bláznivou Markétu.
Zpívají ji česky.
Když potom nazítří, už v Ostravě, v Parníku na rozlučkovém malém koncertu
s polskými muzikanty, Tolek uvádí blok svých písní lámanou ale milou češtinou, kruh se uzavírá. Teď ještě dokončit tu dálnici od Bohumína dál.
Na obě strany...

 

WROCŁAW, Filharmonia, 14-V-2008 godz. 20:00 NOHAVICA, KAPELA I GOŚCIE
Wrocław to pierwsze polskie koncertowe miasto Nohavicy. To tutaj w 1989 roku miało miejsce jego pierwsze spotkanie z polską publicznością. To tutaj po raz pierwszy zaprezentował swój niepowtarzalny muzyczny i artystyczny czar, którym systematycznie i skutecznie poraża nas przy każdym spotkaniu. Nie inaczej było tym razem, podczas całej niedawno zakończonej trasy koncertowej w naszym kraju. Na ostatni, zaplanowany w jej ramach wieczór, wyznaczono wrocławską filharmonię, która w środę 14 maja wypełniła się do ostatniego miejsca, a nawet więcej, bo wielu fanów Jarka musiało zadowolić się schodami.
Tym razem Jaromir przygotował niejako zapowiedź tego, co czeka nas jesienią bieżącego roku, a mianowicie premiera długo wyczekiwanej płyty „Nohavica po polsku”, stąd na każdy koncert zaprosił gości, których polskie wersje jego piosenek znajdą się na wspomnianej wyżej płycie. Wrocławskimi gośćmi Jarka okazali się WGB, jak zapowiedział ich artysta, czyli Wolna Grupa Bukowina oraz Tolek Muracki.
Cały wrocławski koncert Nohavicy, podobnie jak każdy na trasie, podzielić można było na trzy główne części. Zaczął sam Jarek od Těšínskiej poprzez m.in. Sarajevo, Plebs-blues, Ostrave, Godule, Metro pro krtky, aż dotarliśmy – jakby w ukłonie dla poważnego miejsca, w którym koncert się odbył - najpierw do Mozarta, a zaraz po nim Beethovena, dwóch stałych ostatnio i ważnych punktów jaromirowych wystąpień, po czym na scenie – jeszcze zanim Jarek zdążył ich zapowiedzieć – pojawiła się Wolna Grupa… w tym momencie można by rzecz: Nohavica, która przedstawiła nam swoje wersje Dlouhej tenkej struny i Robinsona po polsku oraz Bláznivą Markétę po czesku. A zaraz po nich, też zanim Nohavica zdążył go zapowiedzieć, na scenę wyszedł Tolek, który z towarzyszeniem zespołu muzyków zaśpiewał nam o tym, co będzie jutro skoro świt, o zakochanych i swojej małej walce. A później – w trzeciej części koncertu - na scenę powrócił Jarek, ale już nie sam, tylko razem z muzykami i częściowo z Tolkiem, w wieloinstrumentowym brzmieniu, przedstawił nam, po czesku, ale i po polsku m.in. Sarajevo, Jaskółkę, Kometę, czy też Cukrářską bossanovę, by na koniec – już tradycyjnie – odśpiewać Anděla strážnego.
Warto zwrócić uwagę jeszcze na fakt, że tym razem, przed jedną z piosenek do wspólnego śpiewania, których koniecznie zabraknąć nie może, a którą tym razem okazał się Hlídač krav, Jaromir wyraźnie zapowiedział, aby zdecydować się: albo śpiewam z Jarkiem, albo nie śpiewam z Nohavicą. I nie ma czegoś pośredniego, nie ma mruczenia. Jest albo albo. I patrząc na reakcję i wybór widowni trzeba przyznać, że nie bez powodu Jaromir nazywa swą publiczność inteligentną, a teraz dodatkowo może o niej powiedzieć wierną, oddaną i… przede wszystkim rozśpiewaną!

Artur LEWANDOWSKI


Poniżej lista wszystkich utworów:
I część JAROMIR NOHAVICA: 01 Těšínská 02 Sarajevo 03 Plebs blues 04 Pane prezidente 05 Hlídač krav 06 Ostravo 07 Godula 08 Košilka 09 Mikymauz 10 Metro pro krtky 11 Ty ptas se mne 12 fragment opery Cosi fan tutte 13 Ona je na mne zla

II część GOŚCIE: WGB (14-16), TOLEK MURACKI z zespołem (17-19): 14 Dlouhá tenká struna 15 Robinson 16 Bláznivá Markéta 17 Jutro skoro świt 18 Zakochani 19 Moja mała walka

III część JAROMIR NOHAVICA z kapelą: 20 Petersburg 21 Vlaštovko leť (Jaskółko fruń) 22 W jednym dumku 23 Až to se mnu sekne24 Mam jizvu na rtu 25 Dokud se zpívá26 Kometa 27 Cukrářská bossanova 28 Anděl strážný
 

 

Ve Wroclawi zaznělo.... (ukázky z připravovaného CD):

 Dlouhá tenká struna (Wolna Grupa Bukowina)
 Robinson (Wolna Grupa Bukowina)


 
   
OSTRAVA...
15. 5. 2008  -  klub Parník

Ostatni koncert majowej trasy odbył się w ostrawskim Parniku. Program ostrawskiego koncertu różnił się trochę od dotychczasowych, bo nie było polskich wykonań Jarkowych pieśni. W pierwszej części wystąpił Jarek z gitarą i heligonką, następnie recital swoich piosenek przedstawił Tolek Muracki. W trzeciej części na scenę powrócił Jarek, by wraz z kapelą wykonać kolejnych kilka utworów. Koncert trwał dwie i pół godziny
 

Jarek Nohavica - Rozhovor pro Radio RAM Wrocław

 Z Jaromirem Nohavicą rozmawia Mariusz Marks (14.5.2008)

     Zródło: Radio RAM

 

   

KAPELA I GOŚCIE :

Edyta
Geppert

Edyta Geppert – jedna z nejvýznamnějších polských zpěvaček. Jediná polská interpretka, která získala třikrát GRAND PRIX na Festivalu polské písně v Opoli. Edyta Geppert zpívá nejen klidné a náladové písně. Je velmi všestranná. Dokonale zvládnuté muzikantské řemeslo, zřídka vídaná schopnost interpretace textu dovolují umělkyni už déle než 20 let potkávat se s písněmi dramatickými, lyrickými, kabaretními. Interpretovala také písně country, hudbu hardrockovou i heavymetalovou. Je nejčastěji zařazována do žánru písně poetické nebo poezie zpívané, i když interpretka toto označování nemá příliš ráda. Na pokusy „zaškatulkovat” ji, odpovídá, že je prostě zpěvačkou, která zpívá písně.

www.egeppert.com

Edyta Geppert – jedna najwybitniejszych polskich piosenkarek.     Jest jedyną polską piosenkarką, która do tej pory otrzymała trzykrotnie GRAND PRIX na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu - 1984 - "Jaka róża, taki cierń", 1986 - "Och, życie kocham cię nad życie" i 1995 - "Idź swoją drogą" (romans oparty na folklorze cygańskim według słów J. Kofty do muz. E. Dębickiego). Edyta Geppert śpiewa nie tylko spokojne i nastrojowe piosenki. Jest wszechstronna. Doskonały warsztat muzyczny, wręcz niespotykana u innych umiejętność interpretacji tekstu, pozwalają artystce zwycięsko przez ponad 20 lat mierzyć się z piosenką dramatyczną, refleksyjną, liryczną i kabaretową. Wykonywała także utwory z  muzyką country, hardrockową i heavymetalową oraz rap. Jej twórczość klasyfikowana jest najczęściej jako piosenka poetycka lub poezja śpiewana, choć artystka tych klasyfikacji nie lubi. Jej odpowiedzią na próby "zaszufladkowania" jest to, że jest piosenkarką, która śpiewa piosenki.
 

Andrzej Sikorowski

Andrzej Sikorowski – absolvent Jagiellonské University. Písně píše 38 let. V Polsku pravděpodobně první  klasický bard s kytarou. V roce 1970 získal 1. cenu na Festivalu studentské písně v Krakově za písničku Nový rok. Od roku 1977 lídr skupiny „ Pod Budą”, která vychází z kabaretu stejného názvu fungujícího v Krakově už od poloviny 70. let.
Autor všech jejích textů a autor většiny hudby. Spolupracuje i s jinými interprety, kromě jiného s dcerou Mają Sikorowską a s Grzegorzem Turnauem, s nímž koncentruje od roku 1999. Je rovněž autor písní pro mnohé jiné interprety. Napsal hudbu do více než 20 animovaných filmů pro děti, je držitelem mnoha festivalových cen, umístil se na čelných místech v mnoha rozhlasových i televizních anketách. Jeho největší hity "Kap, kap płyną łzy", "Ale to już było", "Nie przenoście nam stolicy do Krakowa" si zpívá už druhá generace Poláků. Píše pravidelně fejetony do Dziennika Polskiego. Přispíval také do Hustlera a Przekroju.

www.andrzejsikorowski.pl

Andrzej Sikorowski - absolwent wydziału filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Piosenki pisze od 38 lat. Jest prawdopodobnie pierwszym w Polsce klasycznym przykładem barda z gitarą. W 1970 roku zdobył I nagrodę na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie za piosenkę "Nowy rok". Od 1977 lider zespołu "Pod Budą", grupy wywodzącej się z kabaretu o tej samej nazwie, funkcjonującego w Krakowie do połowy lat siedemdziesiątych. Autor wszystkich jego tekstów, większości kompozycji. Współpracuje także z innymi wykonawcami m.in. z córką, Mają Sikorowską oraz z Grzegorzem Turnauem, z którym koncertuje od 1999 roku. Jest także autorem piosenek dla innych wykonawców. Dokonał wielu nagrań dla archiwum Polskiego Radia. Napisał muzykę do ponad 20 filmów animowanych dla dzieci, takich jak: "Maurycy i Hawranek", "Przygody Rzepa". Jest laureatem wielu nagród festiwalowych, zdobywcą czołowych miejsc w plebiscytach radiowych i telewizyjnych. Przeboje: "Kap, kap płyną łzy", "Ale to już było", "Nie przenoście nam stolicy do Krakowa", nuci drugie pokolenie Polaków. Jest stałym felietonistą "Dziennika Polskiego". Pisał także felietony dla "Przekroju" i "Hustlera".
 

Michał
Łanuszka

 

Michał Łanuszka – ukončil Vysší školu divadelní v Krakově a také hudební školu I. a II. stupně. Je klasickým kytaristou. Na 40. Festivalu studentské písně v Krakově v roce 2004 získal 2. cenu za provedení písní Jaromíra Nohavivi Kometa a Sarajevo a také ocenění jako instrumentalista. V současné době pracuje v rozhlasové stanici RMF Classic.

www.lanuszka.pl

 

 

Michał Łanuszka – ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie, a także szkołę muzyczną  I i II stopnia. Jest gitarzystą klasycznym.  Na 40  Studenckim Festiwalu Piosenki  w Krakowie w roku 2004 zdobył drugą nagrodę za wykonanie pieśni Jaromira Nohavicy Kometa i Sarajewo oraz wyróżnienie dla wybitnego instrumentalisty. Obecnie pracuje w RMF Classic.

Antoni
Muracki

Antoni Muracki – absolvent filologii Varšavské University, autor, skladatel, překladatel písní a organizátor polských koncertů Jaromíra Nohavici. Své písně zpívá od roku 1976. Získal ceny a diplomy na festivalech YAPA, BAZUNA, SFP Kraków, SMAK Myślibórz, OPPA. Kromě samostatných koncertů vystupoval také v kabaretech Nowy Świat a Warsztat. Podílel se na televizním cyklu „Powrót bardów.” V roce 2003 vydal desku „Po drugiej stronie”, na níž s ním hrají jazzoví hudebníci. Reprezentuje proud autorské písně. Tvůrce pravidelných literárně kabaretních pořadů „ Salonik z kulturą”. V roce 2007 vydal autorské album „Świat do składania”.

www.muracki.pl

 

Antoni Muracki Absolwent filologii polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, autor, kompozytor, tłumacz pieśni i organizator polskich koncertów Jaromira Nohavicy. Śpiewa swoje piosenki od 1976 r. Otrzymał nagrody i wyróżnienia na festiwalach: YAPA, BAZUNA, SFP Kraków, SMAK Myślibórz, OPPA. Poza koncertami indywidualnymi występował w kabaretach Nowy Świat i Warsztat. Wziął udział w telewizyjnym cyklu "Powrót bardów". W 2003 r. wydał płytę pt. "Po drugiej stronie" z udziałem sesyjnych muzyków jazzowych. Reprezentuje nurt piosenki autorskiej, nie stroni od żartu czy słownej dosadności, liryzm sąsiaduje z ironią. Twórca cyklicznych programów literacko-kabaretowych "Salonik z kulturą". W 2007 r. wydał płytę autorską pt. "Świat do składania".

Tadeusz
Woźniak

Tadeusz Woźniak – polský hudebník, skladatel a zpěvák. Od roku 1968 vystupuje jako sólista, zpívající nejčastěji vlastní balady za doprovodu kytary. Skládá také hudbu divadelní a filmovou, tvoří divadelní představení a muzikály. Jako interpret získával největší úspěchy koncem 60 a začátkem 70. let. Tadeusz Wozniak napsal přes 200 písní, téměř 100 divadelních inscenací, mnoho televizních pořadů a animovaných filmů. Jeho hudba se stala nedílnou součástí mnoha divadelch představení. Umělec získal cenu za hudbu do Wesela Stanisława Wyspiańskiego  , Odprawy posłów greckich Jana Kochanowskiego , Mistrza i Małgorzaty Michaiła Bułhakowa režiséra A. M. Marczewskiego.

www.wozniak.pl

Tadeusz Woźniak - polski muzyk, kompozytor, wokalista. Od 1968 występuje jako solista, śpiewając najczęściej melodyjne ballady własnej kompozycji i akompaniując sobie na gitarze. Komponuje także muzykę teatralną i filmową, tworzy spektakle muzyczne i musicale. Jako wykonawca największe sukcesy odnosił pod koniec lat 60 i w latach 70 .Tadeusz Woźniak ma w swoim dorobku muzykę do ponad 200 piosenek, prawie 100 inscenizacji w teatrach dramatycznych, wielu przedstawień telewizyjnych, programów poetyckich i artystycznych oraz filmów animowanych. Muzyka Woźniaka, choć stanowiła integralną część wielu sztuk teatralnych, była też niezależnie nagradzana na festiwalach sztuk teatralnych. Artysta otrzymał nagrodę za muzykę do Wesela Stanisława Wyspiańskiego  , Odprawy posłów greckich Jana Kochanowskiego w reż. A. Witkowskiego, Mistrza i Małgorzaty Michaiła Bułhakowa w reż. A. M. Marczewskiego.
 

Krzysztof
Daukszewicz


 

Krzysztof Daukszewicz – polský satirik, fejetonista, textař, básník, kytarista a skladatel. Vystupuje s vlastním satirickým programem, realizoval množství televizních programů. Je autorem několika knih. Má svou rubriku v týdeníku Przegląd. Od roku 2005 je stálým hostem publicistko – kabaretního pořadu Szkło kontaktowe vysílaného TVN24.

www.daukszewicz.com

Krzysztof Daukszewicz  - polski satyryk, felietonista, tekściarz, poeta, gitarzysta i kompozytor. Występuje z własnymi programami satyrycznymi, realizował programy w TV. Jest autorem kilkunastu książek. Ma swoją rubrykę w tygodniku  Przegląd .Od 2005 jest stałym gościem programu publicystyczno-satyrycznego Szkło kontaktow nadawanego na antenie TVN24.

Paweł
Orkisz

Paweł Orkisz – básník, skladatel, autor písní i interpret balad, známý v mnoha písničkových oblastech, ať už poetické, turisticko – námořnické ( autor písně "Przechyły”), vlastenecké, náboženské... Od jiných autorů a interpretů balad se liší hlavně lyrismem svých písní, skvělou technikou zpěvu a také dokonalým rytmickým cítěním. Už více než 20 let zpívá také vlastní překlady Cohena, Vysockého, Okudžavy. Bydlí v Krakově, kde vede Cafe Metafora. Je také uměleckým ředitelem festivalu „Ballady Europy”, který se každoročně koná v Niepołomicach.

www.orkisz.pl

Paweł Orkisz -poeta, kompozytor, autor piosenek i wykonawca ballad, znany w wielu kręgach piosenki: poetyckiej, turystyczno-żeglarskiej (autor piosenki "Przechyły"), patriotycznej, religijnej...
Wśród wielu autorów i wykonawców ballad wyróżnia się liryzmem własnych tekstów, ciepłym głosem i dobrym warsztatem wokalnym, a także doskonałym panowaniem nad rytmem. Jego pieśni podawane są w przystępnej formie i starannej aranżacji muzycznej. Od ponad 20 lat śpiewa także własne tłumaczenia pieśni największych bardów XX wieku – Cohena, Wysockiego, Okudżawy
Mieszka w Krakowie, gdzie prowadzi Cafe Metafora (www.cafemetafora.orkisz.pl); Jest       również  dyrektorem artystycznym festiwalu „Ballady Europy” odbywającym się corocznie w Niepołomicach.

 

Wolna Grupa Bukowina

WOLNA GRUPA BUKOWINA – debutovala v roce 1971 na Giełdzie Piosenki Turystycznej w Szklarskiej Porębie. Skupina přijela z Buska – Zdroju a založil ji tehdejší maturant Wojciech Bellon. Jeho píseň „Ponidzie” tam získala hlavní cenu. Wolna Grupa Bukowina měla status otevřené skupiny, takže s ní vystupovalo mnoho známých interpretů a muzikantů. Základ skupiny tvořil Wojciech Bellon – autor většiny písní, Grażyna Kulawik, Wojciech Jarociński i Wacław Juszczyszyn. Po předčasné smrti Wojciecha Bellona v roce 1985 skupina přestala vystupovat. Na scénu se vrátila po sedmi letech. Dodnes zůstávají věrni atmosféře, kterou stvořil jejich lídr.

www.pulsar.net.pl/bukowina

WOLNA GRUPA BUKOWINA - Zadebiutowała w 1971 roku na Giełdzie Piosenki Turystycznej w Szklarskiej Porębie. Zespół przyjechał z Buska - Zdroju, a założył go ówczesny maturzysta Wojciech Bellon. Piosenką Wojtka "Ponidzie" wyśpiewali jedną z głównych nagród. Wolna Grupa Bukowina miała formułę zespołu otwartego, toteż występowało z nią wielu znanych wykonawców i muzyków. Trzon zespołu stanowili Wojciech Bellon - twórca większości piosenek, Grażyna Kulawik, Wojciech Jarociński i Wacław Juszczyszyn.W historii grupy warto odnotować nagrodzone występy na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie w 1974 i 1975 roku, udział w FAM-ie oraz w licznych festiwalach, konkursach czy imprezach studenckich i turystycznych - YAPA, BAZUNA, BAKCYNALIA. Po śmierci lidera zespołu Wojciecha Bellona w 1985 roku grupa zawiesiła działalność. Powróciła na scenę po siedmiu latach przy okazji promocji pierwszej płyty dokumentującej dorobek zespołu i towarzyszącego jej śpiewnika. Obecnie Wolna Grupa Bukowina występuje w składzie: Grażyna Kulawik - śpiew, Wojciech Jarociński - śpiew, gitara, Wacław Juszczyszyn - śpiew, gitara i Wojciech Maziakowski - gitara basowa. Wykonuje przede wszystkim dawne piosenki Wojtka Bellona, a także Wojciecha Jarocińskiego oraz kompozycje Wacława Juszczyszyna. Pozostaje wierna klimatowi, jaki stworzył jej lider.

Kapela


ROBERT KUŚMIERSKI – akordeon
W 1996 r. ukończył Akademię Muzyczną im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Jest laureatem wielu krajowych międzynarodowych konkursów akordeonowych. Od 2006 roku współpracuje z Antonim Murackim (nagranie płyty Nohavica po polsku) Koncertuje w kraju i za granicą jako solista i kameralista. Nagrywa dla radia i telewizji oraz jako muzyk sesyjny. Gra na włoskim instrumencie koncertowym Pigini. 

KRZYSZTOF JASZCZAK – fortepian
Ukończył Akademię Muzyczną w Łodzi. Od szkoły średniej współpracował z łódzkimi teatrami, a od 1996 roku jest kierownikiem muzycznym w Teatrze Powszechnym w Łodzi. Współpracuje również z Teatrem Muzycznym Roma w Warszawie. Brał udział w koncertach z  Elżbietą Adamiak i Andrzejem Poniedzielskim, a od roku współpracuje z Tolkiem Murackim.

 MARCIN FIDOS – kontrabas
Ukończył Gdańską Akademię Muzyczną. Swoje ambicje muzyczne realizował w kilku łódzkich formacjach muzycznych, teatrach i orkiestrach. Wraz z zespołem Marcina Janiszewskiego odnosił sukcesy na konkursach akordeonowych i jazzowych w kraju i zagranicą:
Grand Prix na Festiwalu Akordeonowym w Przemyślu w 2001 r.
I miejsce na Jazz and Pop Festiwal w Jeleniej Górze w 2001 r.
II miejsce na Międzynarodowym Festiwalu Akordeonowym w Castel Fidardo we Włoszech w 2002r .
Laury na międzynarodowych festiwalach zdobywał również jako instrumentalista w Bełchatowskim Chórze Gospel. Obecnie współpracuje z Elżbietą Adamiak, Antonim Murackim, Kwartetem Marcina Janiszewskiego, zespołem AllRounders i teatrami łódzkimi.

PIOTR PIETRZAK – perkusja
Absolwent Akademii Muzycznej w Łodzi. Przez kilkanaście lat grał w Big Warsaw Band  S.Fiałkowskiego, współpracując z całą czołówką jazzową i popową w kraju. Obecnie gra w Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie, łódzkiej grupie Big Dance oraz luźno współpracuje z folkowym zespołem Trebunie Tutki